Informacje

Informacje

Czy dwunastolatki gryzą? Dziecko pisze, władza odpowiada.

Dotarliśmy do ciekawej korespondencji. Do burmistrza Mikołowa Stanisława Piechuli napisała 12-letnia dziewczynka, mieszkająca na Nowym Świecie, czyli mikołowskiej strefie przemysłowej. Często podejmujemy tematy związane z tą okolicą. Mieszkańcy skarżą się na uciążliwości, trudne sąsiedztwo z przedsiębiorcami i brak reakcji władz. O tym są te listy. Nas zaciekawiła forma odpowiedzi. Jak się okazuje z burmistrzem nie ma żartów. Proponujemy następnym razem nie odpowiadać dziecku, ale od razu do poprawczaka z nim.

 

Panie Burmistrzu!

 

Nawiązując do krótkiej rozmowy przy okazji Łańcucha Czystych Serc chciałam jeszcze raz zapytać co Pan zrobi z tymi halami produkcyjnymi za moim płotem przy ul. Nowy Świat. Hale te są bardzo głośne (czasami porównywalne do latającego helikoptera), wydobywa się z nich niewidoczny dym, niekiedy kłujący w gardło. Na mojej i innych pobliskich ulicach mieszka dużo dzieci. Jesteśmy przyszłością Polski i jak widać Pan nie potrafi o tę przyszłość zadbać, bo na nic nie przydadzą się nowe reformy i edukacja skoro we własnym domu i na własnym podwórku będziemy po cichu zatruwani przez te hale produkcyjne. W wywiadzie 6 grudnia 2018 dla wyborcza.pl powiedział Pan, że nie będzie żałował pieniędzy publicznych na poprawę jakości życia mieszkańców. Niestety Burmistrz najwyraźniej kłamał, ponieważ nasza jakość życia spada i to bardzo szybko. Przez hałas wszyscy z moje najbliższej rodziny są nerwowi dlatego, że nie możemy się zrelaksować po szkole i pracy w domowym zaciszu, co odbija się na naszym samopoczuciu (dobrze, że chociaż w niedzielę mamy jeden dzień wytchnienia). Kiedyś myślałam, że jest Pan uczciwym i miłym człowiekiem, niestety przez pańską ignorancję to już przeszłość.

 

Panie burmistrzu!

 

Piszę do Pana już kolejny list, bo na ostatni bał się Pan odpowiedzieć. Tak dla wyjaśnienia, dwunastolatki nie gryzą, nie biją i nie zjadają ludzi, więc nie wiem, jaki był powód nieodpisania na mój list. Opowiada Pan innym dzieciom jak ekologia i ochrona środowiska jest ważna. Ja też zostawiam liście dla jeży, segreguję śmieci w domu, nie palę byle czym w kominku, a mój wujek sadzi drzewa gdzie tylko może. Niestety sama muszę oddychać paskudnym powietrzem i znosić uciążliwy hałas. Panie burmistrzu, niech Pan sobie uświadomi, że ja rozumiem co dzieje się w moim najbliższym otoczeniu i wiem, że jest bardzo źle. Oglądałam reportaż o Mielcu i z całego serca wierzę, że to nie nastąpi w Mikołowie, ale jak Pan się będzie tak dalej zachowywał i nie będzie dbać o środowisko własnego miasta i pozwalać na niekontrolowany rozwój produkcji, a tylko udawać przed mieszkańcami, jaki jest Pan eko i jak się Pan troszczy o nich to ja naprawdę widzę czarną (dosłownie) przyszłość Mikołowa. W tym liście chcę zaznaczyć złość na Pana.

Nazwisko dziewczynki
do wiadomości redakcji.

 

Szanowna Pani.

 

Proszę przyjąć do wiadomości, że nie boję się odpowiadać na żadne pisma i na wszystkie pytania zawsze odpowiadam. W Mikołowie, w przeciwieństwie do tego co Pani pisze, nie ma miejsca na niekontrolowany rozwój produkcji, a wszystko odbywa się zgodnie z uchwalonymi planami zagospodarowania. Rozwój miasta musi polegać na zrównoważonym współistnieniu tego, co zostało prawem przez lata dopuszczone do funkcjonowania, dlatego Państwo graniczycie z terenami, na których funkcjonują firmy.

 

Niestety Państwo nie chcecie tego przyjąć do wiadomości i od lat negujecie udzielane odpowiedzi, próbując tworzyć własne interpretacje prawa. Tymczasem temat ten był Państwu wyjaśniany pisemnie, jak i omawiany wielokrotnie na sesjach i komisjach Rady Miejskiej.

 

Z uwagi na powyższe uważam, że wszystko w tym zakresie było już wielokrotnie wyjaśnione, a że nic nowego w tym zakresie prawnym nie wydarzyło się ani nie zmieniło, uważam za bezcelowe powtarzanie tego samego.

Stanisław Piechula, burmistrz Mikołowa

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search