heading article

Informacje

Informacje

Golf w Mikołowie - fakty i mity

Rozmowa ze Stanisławem Piechulą, burmistrzem Mikołowa.

- Nie sądzi Pan, że w sprawie pola golfowego w Mikołowie zawiodła trochę komunikacji społeczna między urzędem a mieszkańcami. Bez względu na wasze intencje sporo ludzi widzi w tym nieczyste interesy.

- Zrobiliśmy wszystko, jak należy. Na mojej stronie internetowej (www.stanislaw.piechula.pl) oraz facebooku zamieściłem wszystkie wyjaśnienia i dokumenty dotyczące pola golfowego. Podkreślam, tam są wszystkie informacje. Wystarczy je uważnie przeczytać i wyciągnąć wnioski. Jeżeli, mimo tego, ktoś znajdzie tam jakiś ślad nieprawidłowości albo nieczystych intencji czy koszów ze strony miasta, to już żadna inna forma komunikacji nie przemówi mu do rozsądku.

- Mimo wszystko, na niektórych internetowych serwisach społecznościowych trwa nagonka.
- Trudno to zrozumieć. Nie wiem, dlaczego komuś rozsądnemu miałoby przeszkadzać pole golfowe skoro miasto nie wyda na nie ani złotówki, a nawet może zarobić około pół miliona złotych rocznie. Pole golfowe podniesie atrakcyjność wizerunkową Mikołowa, możliwości rozwoju sołectwa Mokre, a mieszkańcom zapewni świetne tereny sportowo-rekreacyjne.

- Zacznijmy od początku. Pole golfowe ma powstać na części terenu przylegającego do obecnego Śląskiego Ogrodu Botanicznego. Nie można tych gruntów zagospodarować inaczej. W taki sposób, aby oprócz wspomnianych przez Pana korzyści, przyniosły realne zyski.
- Akt notarialny umowy-darowizny, z którym można się zapoznać na mojej stronie internetowej, określa tę sprawę jasno. Osiem lat temu Województwo Śląskie darowało naszemu miastu 54 hektary, na których musimy, powtarzam jeszcze raz - musimy zorganizować ogród botaniczny. Jeżeli powstanie tam coś innego, wojewoda ma prawo cofnąć darowiznę i stracimy darowane hektary. Oczywiście, patrząc na opłakany stan finansów miasta, jaki zastałem po poprzedniku (konieczność spłaty 66 mln zł), można by ewentualnie myśleć o sprzedaży tej ziemi na przykład pod budowę luksusowych domków jednorodzinnych albo inną przynoszącą zysk inwestycję. Ale tak się nie da. Przekazano nam teren z konkretną intencją, jak go zagospodarować.

- Chcecie tam zrobić pole golfowe. Nie narusza to umowy darowizny?
- Proszę pamiętać, że Śląski Ogród Botaniczny ma w swoim statucie także funkcje rekreacyjne. Pole golfowe zajmie trawniki, czyli około 22 proc. terenu, rozdzieli kolekcje roślinne i będzie dopełnieniem wielkiej przestrzeni edukacyjno-sportowo-rekreacyjnej, jaką chcemy utworzyć wokół Sośnej Góry. Uważam, że to jest o wiele lepszy pomysł, niż skupianie się tylko na przyrodniczych walorach ogrodu botanicznego. Stworzymy bazę dla aktywnego wypoczynku mieszkańców oraz rozwoju tej części miasta. W przyszłym roku powstanie w ogrodzie część gastronomiczna. Rozważamy także inne pomysły, które z jednej strony przynosiłyby dochody lub oszczędności, a z drugiej korespondowały z działalnością podstawową, czyli ogrodem botanicznym. W części Ogrodu, w której mają się znaleźć kolekcje roślin, trawniki, ścieżki spacerowe, rowerowe, do biegania, nordic walking, świetnie wpisze się także pole golfowe.

- Kto sfinansuje przygotowanie pola golfowego?
- Zachęcam do zapoznania się z porozumieniem między miastem a towarzystwem golfowym. Wynika z niego jasno, że nie wydamy na tę inwestycję ani złotówki, a jeszcze zaoszczędzimy może nawet pół miliona rocznie, ponieważ golfiści mają dbać i utrzymywać tę część ogrodu.

- Pomysłodawcą pola golfowego w Mikołowie jest Bogdan Uliasz, jednocześnie pański zastępca. Taka sytuacja może budzić różne podejrzenia.
- Bogdan Uliasz jest zapalonym golfistą i jednym z najbardziej znanych propagatorów tego sportu nie tylko w Mikołowie. Zajął się golfem na długo wcześniej, niż rozpoczął karierę samorządowca. Zresztą swoim pomysłem zaraził najpierw mojego poprzednika.

- Przecież miejscem najostrzejszej krytyki pola golfowego, Pana i Bogdana Uliasza jest anonimowy profil na facebooku, przypisywany zwolennikom Marka Balcera, byłego burmistrza.
- Jest takie stare, ale sprawdzalne w życiu przysłowie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Proszę posłuchać tego cytatu: „idea zrealizowania tego pomysłu idealnie wpisuje się w planowane przez Śląski Ogród Botaniczny założenie kolekcji siedliskowych na gminnym terenie, u zbiegu ulic Sosnowej i 22 Lipca. Stworzenie publicznego, otwartego dla wszystkich pola golfowego, zarządzanego przez stowarzyszenie Golf Park Mikołów zapewni, oprócz rozwoju sportowego dzieci, młodzieży i dorosłych, dalszą rozbudowę kompleksów przyrodniczo-edukacyjnych, ulokowanych w Mikołowie Mokrem. Planowane przedsięwzięcie będzie pionierskie w swoim zamierzeniu i dlatego jej stworzenie może być znakomitym elementem promocji Mikołowa”. Niech Pan zgadnie, kto jest autorem?

- Uliasz w liście intencyjnym do Balcera.
- Odwrotnie. Balcer w odpowiedzi na pismo Uliasza. Pismo pochodzi z lipca ubiegłego roku, kiedy na dobre rozkręcała się kampania wyborcza.

- Mimo wszystko, zaangażowanie wiceburmistrza w tę sprawę może budzić wątpliwości.
- Myśli Pan, że u mnie w gabinecie czeka kolejka bogatych inwestorów, którzy chcą dać miastu pieniądze w zamian za zgodę na zbudowanie terenów rekreacyjnych na Sośniej Górze? Bogdan Uliasz nie jest sam. Miłośników golfa w naszym mieście jest kilkuset i wciąż ich przybywa, ponieważ pozytywnym echem odbijają się bezpłatne zajęcia prowadzone wśród młodzieży, między innymi przez Bogdana Uliasza. Mikołowscy golfiści tworzą prężne, dobrze zorganizowane i oddane miastu środowisko. Zresztą tylko oni wyszli z propozycją ciekawego i korzystnego dla miasta zagospodarowania części ogrodu botanicznego. Można by jeszcze zapytać, czy w Mikołowie jest jakakolwiek inna grupa sportowców, która nie bierze pieniędzy od miasta, a jeszcze dopłaca, w tym przypadku w formie utrzymania całego terenu. Przypomnę, że do sportu dokładamy rocznie sześć milionów złotych. Z otwartymi rękami przyjmę każdego, kto chce coś zrobić w ogrodzie botanicznym i pomóc w jego utrzymaniu.

- Co się stanie, jeżeli golfistom nie wyjdzie ten projekt?
- Trzymam kciuki, by golfistom się udało, gdyż wszyscy na tym skorzystamy. Gdyby jednak przerosło to ich możliwości, to znajdziemy się w punkcie wyjścia i będziemy musieli sami rozwijać i utrzymywać tę część ogrodu botanicznego lub szukać innych pomysłów i rozwiązań. Porozumienie z klubem golfowym jest korzystne dla ogrodu botanicznego oraz miasta. Oczywiście, staraliśmy się wprowadzić uczciwe zapisy zabezpieczające obie strony. Gdyby golfiści nie dotrzymywali warunków porozumienia lub sami zrezygnowali, to ogród nie ma żadnych zobowiązań, jednak gdyby ktoś wyrzucił golfistów pomimo ich starań i inwestowania w teren, to będzie im się należał zwrot za poniesione nakłady zgodnie z porozumieniem.

Rozmawiał: Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search