heading article

Informacje

Informacje

Matematyka rządzi, czyli niech żyje...

Radni powiatowi wybrali szefów komisji. Wszystkie stanowiska obsadziła swoimi ludźmi rządząca koalicja: Prawo i Sprawiedliwość - Gminy Ziemi Mikołowskiej - Dla Gminy i Powiatu. Dzięki temu układowi, do gry wrócili samorządowcy, których wyborcy surowo ocenili podczas wyborów samorządowych. Szefem komisji rewizyjnej został Marek Balcer, były burmistrz Mikołowa, a nad powiatowym budżetem czuwa Adam Putkowski, jego wieloletni zastępca.

Pisaliśmy już na naszych łamach, w jakich bólach rodziła się rządząca powiatem koalicja. W sumie radni trójprzymierza PiS-GZM-GiP zdobyli ok. 4500 głosów. Opozycyjny sojusz, czyli Forum Samorządowe - Obywatelski Komitet Samorządowy - Platformę Obywatelską

- Polskie Stronnictwo Ludowe, poparło prawie 6 tys. wyborców. W pierwszej podejściu, matematyka była po ich stronie.

Ale polityka nie jest nauką ścisłą, lecz pełną niespodzianek szkołą przetrwania.

Dosyć nieoczekiwanie, przed pierwszym posiedzeniem nowej Rady Powiatu, Joanna Bieniek wybrana z listy OKS, zmieniła sojuszników. W rozmowie z nami radna przyznała, że jest pod wielkim wrażeniem myśli politycznej PiS i nie mogła postąpić inaczej. Matematyka dużych liczb ustąpiła więc drobnej rachunkowości. Po tym nieoczekiwanym transferze koalicja PiS-GZM-GiP zgromadziła 11 szabel, czyli niezbędne minimum do rządzenia powiatem. I rządzą na całego. Trudno się dziwić, że koalicja nie dopuściła do zarządu powiatu nikogo z opozycji. Zaskakująca natomiast wydaje się decyzja o obsadzeniu swoimi ludźmi szefostwa wszystkich komisji w Radzie Powiatu. Nad budżetem czuwać będzie Adam Putkowski (GZM). Przewodnictwo Komisji Rewizyjnej objął Marek Balcer (GiP). Bezpieczeństwem zajmie się Bogdan Tkocz (PiS). Zdrowiem i sprawami społecznymi pokieruje Joanna Bieniek, a oświatą i kulturą zajmie się Józef Mrowiec (GZM). Można dyskutować, czy to jest dobra praktyka. Nawet w rozpolitykowanym, polskim Sejmie, wieloma ważnymi komisjami kierują ludzie opozycji. Na czele komisji rolnictwa stoi Krzysztof Jurgiel z PiS. Jego partyjny kolega, Tomasz Latos, przewodzi komisji zdrowia. Stanisława Prządka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, kieruje pracami komisji sprawiedliwości. Takich przykładów można wymienić więcej.

Niestety, reguła częściowego dopuszczania opozycji do władzy, nie obowiązuje w Radzie Powiatu Mikołowskiego.

Zwycięzcy wzięli tutaj wszystko, co było do wzięcia. Czyżby nie dostrzegli, iż ten spektakularny ruch wpędził ich w izolację na szczytach lokalnej władzy, która służy zapewne im samym, ale można dyskutować, czy jest dobra dla mieszkańców powiatu? Żyjemy w czasach pogłębiającej się współpracy między samorządami. Tymczasem, ekipa trzymająca władzę w powiecie pokazała gest Kozakiewicza ugrupowaniom, z których wywodzą się burmistrzowie rządzący w największych miastach ziemi mikołowskiej, czyli w Mikołowie i w Łaziskach Górnych, a także w Wyrach, które coraz bardziej liczą się na lokalnej i regionalnej mapie. Nieoficjalnie wiemy, że wielu samorządowców z tych miejscowości zastanawia się, czy w tej sytuacji zostaną zrealizowane zaplanowane, wspólne inwestycje. Na tym nie koniec kontrowersji. Wiele samorządów swoje plany rozwojowe opiera, m.in. na dofinansowaniu zewnętrznym. Powiat mikołowski nie jest tutaj wyjątkiem. Na szczeblu regionalnym, kasą unijną i rządowymi dotacjami dzieli Urząd Marszałkowski. Województwem śląskim rządzi koalicja oparta na PO i PSL. Trudno oczekiwać, że władzom powiatu mikołowskiego uda się skutecznie walczyć o nasze interesy w Katowicach. Nie jest przecież tajemnicą, że pozyskiwanie funduszy nie polega jedynie na pisaniu projektów, ale także na budowaniu wokół nich dobrego lobbingu we władzach województwa. Teoretycznie, polityka nie powinna wpływać na rozdział środków unijnych i jakość współpracy pomiędzy różnymi szczeblami władzy, ale w praktyce nigdy nie wolno lekceważyć nieformalnych wpływów i sympatii. Zresztą sami radni powiatowi dali sygnał, że polityka jest dla nich najważniejsza.

Trudno obronić argument, że mianowanie swoich ludzi na szefów wszystkich komisji miało jedynie merytoryczne uzasadnienie.

Ale wiadomo, że kiedy rządzi matematyka, większości wolno wszystko. W podobnych sytuacjach mniej kulturalne media, niż „Nasza Gazeta”, nie piszą o rządach matematyki, ale o syndromie TKM. Nie rozwijamy tego skrótu. Kto nie wie, niech sprawdzi.

Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search