Informacje

Informacje

Mirosław Duży, starosta powiatowy i członek władz wojewódzkich Platformy Obywatelskiej: „Janosikowe” to nie podatek wyrównawczy, ale czysty haracz.

- Jak Pan ocenia, ale jako starosta, a nie polityk PO, przyznanie przez rząd - w ramach Polskiego Ładu - pieniędzy na budowę nowej siedziby Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Mikołowie?

- Moja ocena, jako starosty i jako polityka PO, jest taka sama. Ogromnie się cieszę z tych pieniędzy i jeżeli jest w tym zasługa lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości szczerze i serdecznie im dziękuję. Nigdy nie ukrywałem, że jest to zbyt kosztowna inwestycja, abyśmy ją udźwignęli własnymi siłami. Natomiast uważam pański zwrot o „przyznaniu” środków za niezbyt niefortunny. Rząd tych pieniędzy nie podarował, lecz przekierował, a mówiąc bardziej obrazowo po prostu zabrał z innej kupki. Największą ofiarą takiej polityki padają samorządy.

- Teraz to Pan chyba użył niefortunnego sformułowania. Na przykład podnoszenie kwoty wolnej od podatku nie jest „zabieraniem”. Zyska na tym wielu ludzi, w tym także mieszkańców powiatu mikołowskiego.

- Jakby tego nie sformułować chodzi o to, że szczodrość rządu opiera się, między innymi na ograniczaniu wpływów finansowych dla samorządów. Weźmy jako przykład powiaty. Pieniądze, którymi dysponujemy, pochodzą głównie z wpływów z podatku PIT. Po zmianach wprowadzanych przez rząd PiS, tych środków sukcesywnie ubywa. Niestety, wpływa to negatywnie na pracę samorządów, a w konsekwencji odbija się na jakości i wygodzie życia samych mieszkańców.

- Rząd ma prawo do kształtowania polityki finansowej.

- Nikt mu nie odbiera tego prawa, ale akurat rząd PiS szedł po władzę pod hasłem zrównoważonego rozwoju. Gdzie tu jest jakaś równowaga? Jeśli chodzi o samorządy wracamy do modelu z czasów PRL, kiedy o wszystkim decydował lokalny sekretarz partii. Marnujemy pozytywne efekty reformy samorządowej, która legła u fundamentów transformacji ustrojowej. Centralizacja władzy, z jaką mamy teraz do czynienia, nie prowadzi do niczego dobrego. Zniechęca ludzi do aktywności obywatelskiej i dezintegruje społeczności lokalne.

- Jako polityk PO musi Pan krytykować rząd PiS.

- Oceniam politykę realnie i zdroworozsądkowo. Nigdy nie byłem bezkrytycznym wyznawcą rządu PO i potrafię dostrzec też nieliczne pozytywy w działaniach PiS. Ale to, co robią z samorządem, nie jest dobre.

- Rząd PO, jeśli chodzi o samorządy, też nie był „święty”. Nie zniósł np. „janosikowego”.

- Jako samorządowiec powiatowy zawsze byłem przeciwnikiem „janosikowego”, a przynajmniej w obecnie obowiązującej formie, która nie ma nic wspólnego z wyrównywaniem szans między bogatszymi a biedniejszymi regionami Polski. To nie podatek wyrównawczy, ale czysty haracz.

- Ile teraz płaci powiat mikołowski?

- Płacimy 3,6 mln zł. W dodatku nie wiemy, do kogo i na co idą te pieniądze. „Janosikowe” zawsze było niesprawiedliwe, ale brak tych pieniędzy szczególnie doskwiera teraz, kiedy państwo z każdej strony dobiera się do kieszeni samorządów.

- Na jakim stołku się Pan widzi, po zakończeniu sezonu wyborczego 2023?

- A precyzyjniej...

- Wojciech Saługa, lider wojewódzkiej PO, zapowiada „odbicie” regionu z rąk PiS. Donald Tusk przekonuje, że wie jak wygrać w skali kraju. Jest Pan w dobrych relacjach zarówno z jednym, jak i drugim politykiem, a to dobrze rokuje…

- Nie wybiegam planami tak daleko w przyszłość, bo polityka lubi zaskakiwać i „po drodze” może się zdarzyć wszystko. Wiadomo, że jako członek władz regionalnych mam zobowiązania wobec Platformy Obywatelskiej i jeśli władze partii uznają, że powinienem się podjąć jakiegoś zadania, to tak zrobię. Na razie skupiam się na pracy w powiecie, a nakładające się kryzysy, zdrowotny, finansowy, energetyczny, sprawiają, że mam co robić.

Rozmawiał: Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search