Informacje

Informacje

Naszemu miastu potrzebny jest dobry menedżer

Rozmowa z Jarosławem Wieszołkiem, przewodniczącym Rady Miasta, kandydatem na prezydenta z listy Forum Samorządowego.

- W plebiscycie „Dziennika Zachodniego”, oceniającym preferencje wyborcze rudzian zajął Pan drugie miejsce. Poparło Pana, m.in. liczące się w mieście środowisko „referendystów”. Chce Pan „zamieszać” w lokalnej polityce?
- Nie chodzi o to, aby „zamieszać”, lecz by wreszcie zbudować w Rudzie Śląskiej koalicję, która będzie wiarygodna dla mieszkańców i będzie umiała skutecznie rządzić. Poparcie ze strony inicjatorów referendum to dla mnie duża odpowiedzialność. Podczas referendum w 2012 roku, za odwołaniem prezydent Grażyny Dziedzic głosowało ponad
16 tys. mieszkańców. Proszę pamiętać, że mniej więcej taka liczba głosów wystarczyła cztery lata temu do wygrania wyborów. Masowy udział rudzian w referendum jest najlepszym przykładem na to, że mieszkańcy oczekują innego stylu rządzenia miastem. Forum Samorządowe jest gotowe sprostać tym oczekiwaniom i wziąć odpowiedzialność za Rudę Śląską.

- Rządzenie Rudą Śląską nie jest łatwym kawałkiem chleba.
- Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Doskonale zdaję sobie sprawę, że rządzenie tak dużym miastem, jak Ruda Śląska, wymaga także zdolności do nawiązywania dobrych relacji w Katowicach, Warszawie, a także Brukseli. Nie ujawnię wielkiej tajemnicy jeżeli powiem, że taka umiejętność nie należy do największych atutów obecnych władz naszego miasta. Sporo przez to tracimy. Ruda Śląska przestała się liczyć w naszym regionie, choć ze względu na położenie i drzemiący potencjał powinniśmy grać na Śląsku pierwsze skrzypce. Można i trzeba zmienić sposób postrzegania Rudy Śląskiej. Myślę, że potrafię nawiązać współpracę ze wszystkimi liczącymi się środowiskami, które pomogą Rudzie Śląskiej zbudować dobrą markę miasta.

- Budując markę miasta, powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie.
- Zgadza się. I dlatego Forum Samorządowe idzie do wyborów z wizją rządzenia, która pozwoli nam nadrobić stracone lata…

- Stracone?
- Nie da się budować marki i siły miasta tylko w oparciu o puste obietnice. Mieszkańcy szybko wyczuwają taki fałsz, czego najlepszym przykładem było referendum w 2012 roku. Nie można mówić, że Ruda Śląska jest otwarta na inwestorów, skoro nie robi się nic, aby ich przyciągnąć, chociażby przez zbrojenie terenów. Nie można wmawiać mieszkańcom, że nasze miasto się rozwija, jeżeli zajmujemy ostatnie miejsca w rankingach, oceniających poziom wykorzystania środków unijnych albo skuteczność pracy samorządów. Wiele śląskich miast, na początku obecnej kadencji znajdowało się w podobnej sytuacji, jak Ruda Śląska. Ale inni poszli do przodu, a my nie. W poprzednim numerze „Prawdy” opisywaliście ranking podsumowujący mijającą kadencję wszystkich samorządów w Polsce. Wśród miast na prawach powiatu Ruda Śląska zajęła przedostatnie miejsce. Zachowałem sobie tę gazetę z tytułem na pierwszej na stronie: „Gorzej jest tylko w Skierniewicach”. Trudno o lepszy bodziec do działania. Liczę na to, że na bazie programu Forum Samorządowego zbudujemy wspólny plan jak wyjść z tej rozwojowej zapaści.

- Im bliżej 16 listopada, tym szerzej zaczyna się rozwiązywać worek z przedwyborczymi obietnicami dla mieszkańców. Krążą plotki, że prezydent Dziedzic chce obniżyć cenę wody.
- Takie zapowiedzi pojawiają się w wielu miastach, które kupują wodę w Górnośląskim Przedsiębiorstwie Wodociągowym. Od jakiegoś czasu pojawiają się sygnały, że GPW planuje obniżkę taryfy. To żadna sztuka obiecać obniżkę ceny towaru, który i tak potanieje. Od prezydent miasta oczekiwałbym raczej poważnej debaty na temat sposobu zagospodarowania zysku, jaki wypracowuje Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Rudzie Śląskiej.

- Co Pan obiecuje wyborcom?
- Ciężką pracę i dobry plan zrównoważonego rozwoju Rudy Śląskiej. Obecna prezydent większość swoich niepowodzeń tłumaczy działalnością swojego poprzednika. To nie jest w moim stylu. Jako przewodniczący Rady Miasta znam problemy, z jakimi boryka się Ruda Śląska. Wiem, z czym przyjdzie mi się zmierzyć i nie boję się tego wyzwania. Jeżeli zostanę prezydentem, zamykamy kadencję 2010 - 2014 i idziemy do przodu, bez użalania się na bagaż przeszłości.

- Wśród radnych uchodzi Pan za jednego z największych krytyków prezydentury Grażyny Dziedzic. Gdyby został Pan prezydentem, może Pana spotkać to samo. Krytyka ze strony radnych.
- Radni po to są, aby krytykować. Dla miasta nie ma nic gorszego, niż prezydent spoczywający na laurach i przekonany
o swojej mądrości oraz nieomylności. Konstruktywna, rzeczowa i merytoryczna krytyka jest ważnym elementem demokracji lokalnej. Poza tym zdanie i opinie radnych należy szanować, ponieważ reprezentują mieszkańców. Prezydent, który obraża się na radnych obraża się na całe miasto.

- Obserwując sesje Rady Miasta można czasami odnieść wrażenie, że pani prezydent obraża się na krytyczne opinie z waszej strony.
- Trudno mi się do tego odnieść, ponieważ jako uczestnik tych sesji nie potrafię poddać ich przebiegu obiektywnej ocenie. Mogę jedynie zapewnić, że jako prezydent nie zamierzam obrażać się na radnych ani tym bardziej na mieszkańców.

- Czego, pańskim zdaniem, najbardziej potrzebuje teraz Ruda Śląska?
- Ruda Śląska potrzebuje dobrego menedżera. Mamy duży potencjał gospodarczy, dobre położenie, wspaniałych mieszkańców. Brakuje jedynie kogoś, kto potrafi to wszystko spiąć, uruchomić i ruszyć do przodu.

- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search