heading article

Informacje

Informacje

Nocne czuwanie

Bezpieczeństwo rośnie od zamykania komisariatów. Do takiego, śmiałego wniosku doszedł komendant powiatowy policji w Mikołowie i postanowił zatrzasnąć drzwi na noc oraz weekendy placówek w Łaziskach Górnych i Orzeszu. Samorządowcy i mieszkańcy szybko sprowadzili stróża prawa na ziemię i wymusili wycofanie się z tej decyzji. Nie wszyscy wierzą w dobre intencje komendanta i protest przeciwko zamykaniu komisariatów trwa nadal.

Decyzja komendanta spadła jak grom z „niebieskiego” nieba. Bez wcześniejszych konsultacji z samorządowcami i mieszkańcami, młodszy inspektor Andrzej Wystalski postanowił zamknąć na noc i weekendy komisariaty w Łaziskach Górnych oraz Orzeszu, który obsługuje także Ornontowice.

- Planowane zmiany organizacyjne w Komendzie Powiatowej Policji w Mikołowie oraz podległych Komisariatach Policji w Łaziskach Górnych oraz Orzeszu mają na celu poprawę bezpieczeństwa mieszkańców poprzez skierowanie w teren większej liczby funkcjonariuszy - można było przeczytać w specjalnym oświadczeniu wydanym przez powiatową policję.

Kalkulacja była prosta. Zbyt prosta, aby mogła się sprawdzić w praktyce.

Komendant wyliczył, że zamykając komisariaty zaoszczędzi dziesięciu policjantom papierkowej roboty i skieruje ich do patrolowania ulic. Zgłoszenia z Orzesza, Ornontowic i Łazisk Górnych miałaby przejmować centrala w Mikołowie. Powiatowy dyspozytor, na podstawie spływających interwencji kierowałby patrole do akcji. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Policjanci z Orzesza i Łazisk Górnych wiedzą o swoich miastach wszystko. Znają strefy podwyższonego ryzyka i ludzi, którzy mogą sprawiać problemy. W policyjnym fachu głęboka wiedza operacyjna jest kluczem do skuteczności. Sami mundurowi - choć nie mówili tego głośno, aby nie narazić się przełożonemu - nie byli przekonani, czy centrala w Mikołowie poradziłaby sobie z interwencjami i organizacją patroli w tak rozległym oraz zróżnicowanym terenie. Nie jest tajemnicą, że z samorządowcami kontaktowali się policyjni związkowcy, z prośbą, aby wpłynąć na decyzję komendanta. Burmistrzów, radnych i mieszkańców zraził nie tylko sam pomysł, ale styl w jakim został przeprowadzony. Komendant pod koniec ubiegłego roku zabiegał w łaziskim magistracie o pieniądze na remont komisariatu, ale słowem nie wspomniał, że planuje drastyczne ograniczenia w jego funkcjonowaniu.

Orzeski radny Bartłomiej Marek zorganizował akcję zbierania podpisów pod listem protestacyjnym do Mariusza Błaszczaka, ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

A swoją drogą, w dosyć oryginalny sposób komendant Wystalski postanowił zwrócić na siebie uwagę w policyjnej centrali, świeżo przejętej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Protesty samorządowców i mieszkańców odniosły skutek. Komendant zrezygnował z zamykania komisariatów.

- Decyzja o zamknięciu stanowisk dyżurnych w komisariatach była błędna, niefortunna i niepoparta żadną, przekonującą argumentacją. Dobrze, że komendant wycofał się z tego pomysłu, ale pewien niesmak po tym zamieszaniu pozostał - mówi Mirosław Duży, radny powiatowy.

Powiatowa policja w taki sposób uzasadniła wycofanie się z pomysłu: Uwzględniając głosy społeczeństwa oraz konsultacje społeczne, w tym obawy obywateli i władz samorządowych dotyczące właściwego odbioru zmian struktur w Komisariacie Policji w Łaziskach Górnych oraz Komisariacie Policji w Orzeszu, chcąc uniknąć sytuacji, które mogłyby wpłynąć na dotychczasowe pozytywne relacje oraz dalszą współpracę, Komendant Powiatowy Policji w Mikołowie mł. insp. Andrzej Wystalski wstrzymał zmiany dotyczące likwidacji stanowisk dyżurnych w tychże Komisariatach.

Nie wszystkich to przekonało. W komunikacie jest mowa o wstrzymaniu, a nie rezygnacji.

Akcja zbierania podpisów pod listem do ministra Błaszczaka trwa. Ciekawe, czy komendant pomyślał też o wizerunkowych skutkach decyzji o zamknięciu na noc komisariatów. Opuszczony budynek z niebieską elewacją zapewne rozpaliłby wyobraźnię grafficiarzy. A ze względu na gospodarza obiektu treść napisów niekoniecznie spełniałaby walory edukacyjne i wychowawcze. (fil)

 

Rozmowa z Bartłomiejem Markiem, orzeskim radnym, organizatorem akcji zbierania podpisów pod listem protestacyjnym do ministra MSWiA.

- Komendant wstrzymał likwidację dyżurnych stanowisk w komisariatach, a Pan dalej zbiera podpisy.
- Komendant wstrzymał, ale nie odwołał rozkazu, a to jest zasadnicza różnica. Cytuje Pan w gazecie treść lakonicznego komunikatu policji. Nie wynika z niego, że komendant zgadza się z naszymi zastrzeżeniami. Komisariaty zostają bez zmian, ponieważ policja nie chce psuć dobrych relacji z samorządami. Oczekiwałbym czegoś więcej.

- Przyznania się komendanta do pomyłki?
- Błądzenie jest rzeczą ludzką. Byłbym spokojniejszy, gdyby komendant uznał nasze argumenty, że likwidacja stanowisk dyżurnych pogorszy, a nie poprawi poziom bezpieczeństwa w Orzeszu, Łaziskach Górnych i Ornontowicach. Teraz panuje stan pewnego niedopowiedzenia. Nie wiadomo, czy po pewnym czasie komendant nie wróci znów do tego pomysłu. I dlatego chcemy zebrać jak najwięcej podpisów pod listem protestacyjnym i wysłać je do Warszawy. W razie czego, jeżeli temat wróci, minister będzie miał „podkładkę”, że mieszkańcy nie godzą się na zmiany w pracy komisariatów.

- Apeluje Pan do mieszkańców, aby zapisywali w telefonach stacjonarne numery komisariatu w Orzeszu.
- Chodzi o to, aby w razie krytycznej sytuacji nie dzwonić na numery alarmowe, ale stacjonarny telefon komisariatu. Nasi dyżurni zawsze odbierają i reagują w prawidłowy sposób, bo doskonale znają miasto. Decentralizacja policji jest jednym z warunków jej skuteczności. Z całym szacunkiem do funkcjonariuszy z innych miast, ale w Orzeszu najlepszy zawsze będzie orzeski policjant.

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search