Informacje

Informacje

Prawo jak po zbóju, ale nie Janosiku

Powiat mikołowski należy do największych ofiar podatku „janosikowego”, jaki rzekomo bogate samorządy muszą płacić na rzecz biedniejszych. Ten system nie działa dobrze i sprawiedliwie. Wiedzieli o tym politycy PO i przez osiem lat nic z tym nie zrobili. Teraz rządzi PiS, ale niestety na liście „dobrych zmian” nie ma konkretnego pomysłu na likwidację tego haraczu, który nigdy nie miał nic wspólnego ze zrównoważonym rozwojem i społeczną solidarnością.

 

W poprzednim numerze opublikowaliśmy wywiad z Mirosławem Dużym, starostą powiatu mikołowskiego. Ujawnione w nim dane mogą szokować. Okazuje się, że na 313 powiatów ziemskich, mikołowski zajmuje dziesiąte miejsce w Polsce pod względem dochodów. Kiedy jednak fiskus potrąci nam „janosikowe” spadamy w tym rankingu na 240 pozycję. Teoretycznie ta danina ma służyć wyrównaniu różnic rozwojowych w skali kraju. Idea solidaryzmu jest słuszna i szlachetna. Nie wszyscy mieszkają w Sopocie czy Zakopanem, gdzie pieniądze z turystyki leżą na ulicy albo w gminie Kleszczów, która może spełniać zachcianki mieszkańców dzięki elektrowni Bełchatów. Na drugim biegunie mamy wiele biednych miejscowości, gdzie nie ma pracy, inwestycji, dróg, generalnie nie ma niczego.

 

Jakiś transfer bogactwa między tymi skrajnościami powinien być, ale problem - jak zwykle - tkwi w szczegółach.

 

Za 2,8 mln zł „janosikowego”, które zapłaci nasz powiat, mogłaby powstać np. winda dla niepełnosprawnych w siedzibie starostwa. Może łatwiej byłoby nam się rozstać z tymi pieniędzmi, gdybyśmy mieli pewność, że pozwolą one wybudować drogę w odciętej od świata podlaskiej wiosce. Niestety, takiej pewności nie ma. „Janosikowe” jest dzielone między teoretycznie biedniejsze gminy, ale państwo nie kontroluje sposobu wydatkowania tych pieniędzy. Innym problemem jest sztywność reguł. Dla fiskusa liczą się tylko parametry i wskaźniki. Nie jest brana pod uwagę sytuacja płatnika, a przecież wysokie wskaźniki „na papierze” nie muszą oznaczać realnego potencjału. Powiat mikołowski jest tego sztandarowym przykładem. Jesteśmy małą jednostką administracyjną, dla której pozbycie się 2,8 mln zł stanowi duży problem. Starosta Mirosław Duży, podobnie jak robił to jego poprzednik, zapowiada walkę z „janosikowym” w obecnej wersji. Lobbing samorządowców jest ważny, ale trzeba pamiętać, że decyzja w tej sprawie musi zapaść na wyższym, politycznym szczeblu. Na pomysł, aby bardziej zamożne samorządy oddały część swoich dochodów na rzecz tych mniej zasobnych, wpadł rząd Leszka Millera. Po lewicowym premierze można się było spodziewać, że zechce dzielić wszystkim po równo, ale od tamtych czasów minęła w Polsce polityczna epoka. Koalicja PO-PSL przez osiem lat nie zrobiła w tej sprawie nic. Rząd PiS przyzwyczaił nas, że ważne reformy można przeprowadzić nawet w kilka dni.

 

Niestety na liście „dobrych zmian”, póki co nie ma reformy podatku janosikowego.

 

Ministerstwo Finansów konsekwentnie odpowiada, że prace nad kompleksowymi zmianami trwają.

 

- Najbardziej optymalnym terminem wprowadzenia nowych zasad będzie 2019r. Tak, aby stanowiły one podstawę do wyliczenia subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego na 2020r. - podaje MF.

 

Jeżeli ten podatek zostanie utrzymany, to powinna przynajmniej ulec zmianie jego potoczna nazwa. Janosik nie działał, jak polskie rządy. Rozdawał pieniądze biednym, ale łupił bogatych, a nie - jak fiskus - też biednych.

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search