Informacje

Informacje

Święty Józefie! Miej w opiece swój szpital...

Konflikt między częścią pracowników a dyrektorką szpitala św. Józefa w Mikołowie wszedł w fazę otwartej, publicznej konfrontacji. To kolejny, poważny problem dla tej lecznicy, która znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej.

O niezwykle trudnej sytuacji szpitala św. Józefa pisaliśmy już nieraz na naszych łamach. Problemy nie zawsze wynikały z ogólnie złej kondycji służby zdrowia w Polsce. W 2018 r. szpital zaliczył 4 proc. nadwykonań, czyli operacji i zabiegów wykraczających poza kontrakt z NFZ. Ich wartość wyceniono na 300 tys. zł. NFZ nie chciał zapłacić, bo w oczach tej instytucji był to efekt złego zarządzania. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy z drugiej strony pojawiły się niewykonania, czyli zakontraktowane zabiegi, których szpital nie zrealizował i nie zarobił pieniędzy.

Największe, finansowe i organizacyjne kłopoty, ściągnęła na szpital pandemia.

O wsparcie dla tej placówki regularnie zabiegają samorządowcy powiatu mikołowskiego. Z apelem o pomoc zwrócił się też kościół. Arcybiskup Wiktor Skworc, Metropolita katowicki poprosił księży swojej archidiecezji o przekazanie na ten cel tegorocznej jałmużny postnej. Takie gesty są ważne i cenne co nie zmienia sytuacji, że szpital, aby przetrwać musi poprawić jakość zarządzania. Taka próba została podjęta. Na początku tego roku Zgromadzenie Sióstr Boromeuszek, które jest właścicielem placówki, zwolniło dotychczasową dyrektorkę Małgorzatę Dubińską. Jej miejsce zajęła Iwona Łobejko.

Nie jest to postać anonimowa w regionalnej służbie zdrowia.

Do marca 2019 roku kierowała szpitalem św. Barbary w Sosnowcu, ale została odwołana przez właściciela - marszałka województwa śląskiego. Czekała już na nią kolejna oferta pracy. Objęła stanowisko dyrektora Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Długo nie zagrzała tam miejsca.

W lipcu ubiegłego została zwolniona.

- Liczyłem, że Pani Dyrektor będzie zarządzała szpitalem w oparciu o dialog z kadrą medyczną placówki. Niestety w obecnej sytuacji nie widzę możliwości dalszej współpracy między Panią Dyrektor a ordynatorami - wyjaśniał swoją decyzję Marcin Bazylak, prezydent Dąbrowy Górniczej.

Czy po przejściu do Mikołowa, w karierze Iwony Łobejko zaczęła obowiązywać zasada do trzech razy sztuka? Po dwóch nieudanych podejściach wreszcie znalazła placówkę, w której może realizować swoje zarządcze talenty? Niestety, chyba nie.

Otrzymaliśmy pismo od pracowników szpitala św. Józefa, w którym domagają się odejścia dyrektor Iwony Łobejko.

List podpisało 65 lekarzy, a inni - ze względu na sezon urlopowy - udzielili ustnego poparcia.

- Mając przede wszystkim na względzie dobro pacjentów i przyszłość Szpitala nie możemy patrzeć obojętnie i nie reagować na stosowane przez Panią Dyrektor praktyki. Dlatego też zdecydowaliśmy się wystąpić do Matki Generalnej i Rady Nadzorczej Szpitala św. Józefa o odwołanie Pani Dyrektor. W przeciwnym wypadku może to spowodować wypowiedzenia umów łączących ze szpitalem większość Personelu. Wypowiedzenia niechybnie mogą zaburzyć ciągłość opieki nad pacjentami oddziałów Ortopedii i Chirurgii Ogólnej. Nikt z personelu bezpośrednio zajmującego się chorymi tego nie chce. To ostateczność, do której możemy zostać zmuszeni. Zatrudnienie nowych pracowników w miejsce obecnych, opłacanych na bardzo niskim poziomie, może dodatkowo osłabić i tak złą kondycję szpitala. Takie praktyki jak powszechnie wiadomo były już stosowane przez Panią Łobejko i obawiamy się, że mają miejsce wśród administracji szpitala. Zmiany są potrzebne. Nie chcemy zmian na gorsze - czytamy w liście.

Akcja ma poparcie zakładowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Autorzy pisma wskazują na rosnącą liczbę zwolnień z pracy w szpitalu.

Jak twierdzą, z powodu nowej dyrektorki odeszło dwóch specjalistów i pięć pielęgniarek, co doprowadziło do zawieszenia Oddziału Chorób Wewnętrznych. Zwolniony został też kierownik Oddziału Urazowo-Ortopedycznego. Wypowiedzenia z pracy otrzymało lub złożyło także wielu pracowników administracji. Jednocześnie na stronie internetowej szpitala zamieszczono aż 15 ofert pracy. Placówka poszukuje, m.in. lekarzy-specjalistów, pielęgniarki, kierowników, statystyków.

Można mieć wątpliwości, czy tak szeroko zakrojona akcja rekrutacyjna zakończy się sukcesem.

W służbie zdrowia panuje deficyt rąk do pracy. Dobrych lekarzy można przyciągnąć przede wszystkim pieniędzmi, ale także możliwością zawodowego rozwoju. Mikołowski szpital nie może zaoferować zbyt wiele i raczej nie jest najlepszą odskocznią do dalszej kariery. Może dojść do sytuacji, że część starej kadry odejdzie, a nie pojawi się nowa. Nietrudno zgadnąć, kto wtedy najbardziej straci na tym konflikcie. Pacjenci.

Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search