Informacje

Informacje

Wszyscy na wszystkich

Jeszcze nigdy nie było tak wielkiego parcia na zmianę władz powiatu. Swoich kandydatów wystawia aż osiem ugrupowań. Rada Powiatu liczy 21 miejsc, o które bije się 193 kandydatów. Czy to niepospolite ruszenie wystarczy, aby oderwać od stołka starostę Henryka Jaroszka i jego ludzi?

 

Wielu lokalnych samorządowców uważa, że pod rządami Henryka Jaroszka powiat mikołowski staje się skansenem. Nie jest to aluzja do wieku starosty, bo wielu ludzi po siedemdziesiątce znakomicie sobie radzi w polityce. Najlepszym tego dowodem jest Donald Trump, który rządzi światem, a pod jego uściskiem dłoni blednie „plastikowy” Emanuel Macron. Henrykowi Jaroszkowi też można zazdrościć kondycji, dobrej prezencji, wigoru, ale na tym lista pochlebstw się kończy. Od ostatnich dwóch kadencji, czyli od ośmiu lat, życie polityczne powiatu kręci się wokół tworzenia klimatu, który pozwoliłby staroście na utrzymanie władzy. Uczciwie trzeba przyznać, że akurat w tym jest on dobry, a nawet bardzo dobry.

 

Trzeba też dodać, że Jaroszek jest silny słabością swoich przeciwników i po mistrzowsku opanował umiejętność wygrywania cudzych wojen.

 

Sztukę przetrwania na stanowisku starosta zbudował na jednym, ale solidnym fundamencie. Słusznie uznał, że wojna między PO i PiS jest najbardziej trwałym i stabilnym elementem polskiej polityki, na wszystkich szczeblach władzy. Dzięki temu Jaroszek może precyzyjnie przewidywać i planować ruchy na powiatowym podwórku. Tak było osiem lat temu, kiedy razem z Platformą Obywatelską zbudował w starostwie koalicję przeciwko PiS. Oczywiście, PO nie miało z tego żadnych konkretnych korzyści poza satysfakcją, że wróg dostał po kościach. Cztery lata później sytuacja się powtórzyła i jednocześnie odwróciła, choć zapowiadało się, że będzie inaczej. Henryk Jaroszek uzyskał fatalny wynik w wyborach do Rady Powiatu. Przeszedł kilkoma głosami. Teoretycznie, przy rozdziale stanowisk nie powinien być brany pod uwagę, bo władza należy się ludziom z mocnym poparciem społecznym. Powiat rządzi się jednak swoimi prawami. Jaroszek - jak zawsze - został starostą, ale dobrał sobie innego koalicjanta. Poszło łatwo, bo PiS realizował swój główny plan, czyli niedopuszczenie do władzy PO. Podobno pojawiły się wtedy nieśmiałe próby, aby zmontować szeroką, ponadpartyjną, taktyczną koalicję, której zadaniem byłoby obalenie wieloletnich rządów starosty. Do niczego nie doszło. PiS za cenę dokopania PO wziął tyle, ile zaoferował Jaroszek, czyli niewiele, bo tylko fotele przewodniczącego Rady Powiatu i wicestarosty. To drugie stanowisko ma charakter dekoracyjny, bo i tak rządzi tylko jeden człowiek. Po drodze, w drugiej połowie kadencji, rozsypała się koalicja GiP (ugrupowanie Jaroszka) z PiS. Starosta tylko na tym zyskał. Zmontował szybką, taktyczną koalicję, która pozbawiła Adama Lewandowskiego z PiS stanowiska przewodniczącego Rady Powiatu. Stan na dziś jest taki, że Henryk Jaroszek ma w starostwie wszystko, a PO i PiS po ośmiu latach walki nie mają nic.

 

Lokalna niemoc głównych graczy na polskiej scenie politycznej tylko dopinguje mniejsze ugrupowania.

 

Do boju o powiat ruszyło aż osiem ugrupowań. W sumie 193 osoby powalczą o 21 stołków w Radzie Powiatu. Czy ta ilość przejdzie w jakość? Listy wystawili „starzy” wyjadacze, czyli PiS, GiP, OKS, Forum Samorządowe i Platforma Obywatelska przemalowana na Koalicję Obywatelską. Do tego grona dołączyli w tym sezonie politycznym Kukiz 15, Skuteczni pod wodza Artura Wnuka i GSL, pod którym kryje się ekipa Michała Rupika, przewodniczącego Rady Miejskiej w Mikołowie. Niestety, nie da się prosto i krótko wyjaśnić, jakie wynikają z tego możliwe scenariusze wydarzeń. Powiatowa polityka nie przypomina chuligańskiej ligi kibiców, gdzie wiadomo kto z kim ma „kosę”, a z kim trzyma „sztamę”. Na pewno Henryk Jaroszek może liczyć na GiP. Niewykluczone, że mógłby się z nim dogadać GSL. Pewne światełko w tunelu pojawiło się, jeżeli chodzi o ewentualne negocjacje z PiS. Nie jest tajemnicą, że Jaroszek i Lewandowski nie przepadają za sobą, ale tego drugiego już nie ma i - póki co - nie będzie. Jako wiceprezes NFOŚiGW w Katowicach, nie może łączyć stanowiska z pracą w samorządzie. Gwiazdą PiS w tych wyborach nieoczekiwanie stał się Adam Zawiszowski, syn Henryka, który otwiera mikołowską listę GiP do powiatu i uchodzi za wiernego druha Jaroszka.

 

Co słychać po drugiej stronie barykady?

 

Największy apetyty na przejęcie władzy w starostwie ma koalicja Forum Samorządowe Powiatu Mikołowskiego - Obywatelski Komitet Samorządowy - Koalicja Obywatelska. Czy dadzą radą? Zapewne śni im się koszmar sprzed czterech lat. Już świętowali wyborczy sukces aż nagle jedna z ich świeżo upieczonych radnych poczuła sentyment do PiS, zmieniła front i pozwoliła Jaroszkowi po raz kolejny przejąć stery. Cztery lata temu po raz kolejny potwierdziła się reguła, że w powiecie mikołowskim jeden głos może przeważyć o klęsce albo sukcesie. Kto się może stać języczkiem u wagi w tym rozdaniu? W kuluarowych spekulacjach mówi się, że swoich ludzi do rady powiatu mogą wprowadzić Skuteczni. Problem z nimi jest taki, że nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. To nowe ugrupowanie, które nie ma żadnych zobowiązań wobec powiatowej władzy i opozycji. Jeżeli faktycznie przyjdzie im decydować o zwycięstwie, mogą żądać wiele i zapewne to dostaną. Oczywiście, te spekulacje mają taką wartość, jak pisanie patykiem na wodzie. Wszystko zależy od wyniku wyborów. Życie pokazało, że w powiecie mikołowskim nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko jednak wskazuje na to, że tegoroczne rozdanie będzie wyjątkowe, bo też niespotykana jest skala i kumulacji emocji.

 

Za kulisami powiatowej polityki dzieje się tyle, że serial „House of cards” to przy tym nudna telenowela.

 

Jeżeli w tym podejściu nie uda się zmienić układu sił, pozostanie już tylko jedno wyjście. Trzeba będzie rozwiązać Radę Powiatu, a Henryka Jaroszka mianować dożywotnim starostą.

 

Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search