Informacje

Informacje

Zakład Gospodarki Lokalowej - zło konieczne?

Otrzymaliśmy mocny, ale i ważny list od Czytelnika z Mikołowa. Opisuje on, na własnym przykładzie, funkcjonowanie Zakładu Gospodarki Lokalowej w Mikołowie. Mamy nadzieję, że tym listem rozpocznie się publiczna dyskusja na temat funkcjonowania spółek komunalnych w Mikołowie i całym powiecie. Czekamy na Państwa opinie.

 

Szanowna Redakcjo!

 

Żonę poznałem w 1992 roku, a w 1993 wzięliśmy ślub. Mieszkała wraz z rodziną w starym domu administrowanym przez ZGL. Już wtedy teść relacjonował absurdalne utarczki z administratorem, wtedy jeszcze ADM. Dom, mimo że administrowany, należał do Agencji Rolnej z siedzibą w Pszczynie. Po kilku latach przypadkowo dowiedzieliśmy się, że przejął go z mocy ustawy na własność Urząd Miasta Mikołów. Lokatorzy, starsze osoby, umierali, przychodzili nowi. Teść zabiegał bezskutecznie w UM i ZGL o możliwość wykupu, a tłumaczenia urzędników były co najmniej dziwne. Teść wkrótce zmarł. Nie zmienił się jednak sposób traktowania i styl tzw. remontów, wykonywanych lub nie, przez ZGL. Budynek popadał w ruinę, tłumaczono to nieopłacalnością, choć czynsz, może i niewysoki, płacono regularnie. Czując się zobowiązanym do opieki nad teściową, wraz ze szwagrami na własny koszt dbaliśmy i remontowaliśmy tę starą budę, równocześnie prosząc, składając wnioski czy to o wykup, a potem ze względów zdrowotnych i dzieci (grzyb, konieczny remont kapitalny, cieknący notorycznie dach) też o zamianę. Czasami robiono nam naloty, czyli tzw. wizje lokalne, po których przychodziły decyzje np. rozbiórki instalacji c.o. zrobionej we własnym zakresie, w środku zimy... Rozmowy z ówczesnym wiceprezydentem Adamem Zawiszowskim, były bajeczne...

 

Nastąpiła długo oczekiwana zmiana w UM. Dzięki radnym: Ewie Chmielorz, Krzysztofowi Rogalskiemu i Krystynie Świerkot, sprawy nabrały tempa. Chcę im po raz kolejny podziękować za skuteczną pomoc. Nagle znalazły się trzy mieszkania dla wszystkich lokatorów! Pozostał tylko żal. Trzeba było opuścić miejsce, z którym wszyscy się związali i zostawić za sobą włożony wcześniej wysiłek. Gdyby wcześniej budynek nam sprzedano, korzystając z ulgi pierwokupu, mogliśmy zostać właścicielami. Było to możliwe nawet przy zawyżonej jak na peryferia miasta cenie. Był pomysł podziału i odsprzedaży części działki, wyremontowanie, ewentualnie budowa za te pieniądze nowego domu. Mamy rok 2018, sprawa ciągnęła się ponad 20 lat. Burmistrz Stanisław Piechula, być może nieświadomie, przyczynił się do tego, że wylał wszystkich „z kąpielą”.

 

Sedno problemu jest jednak inne. Co robić, jakiej determinacji trzeba, by godnie żyć i zapewnić minimum dzieciom? Kolejka na mieszkania w Mikołowie to jakieś 15 lat, z nikłą szansą, że bez „układów i dojść” się je dostanie. Jest to ustawowy obowiązek gminy. Przykładem są nowe bloki na Nowym Świecie i kto tam mieszkania dostał? Nic się w mieście pod tym względem nie zmieniło, zaś ustawa o wykupie to wciąż martwy, wyborczy banał.

 

Pozdrawiam.

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search