Sport

Dwa oblicza Kamionki

 W sobotę, w ostatniej kolejce pierwszej ligi futsalu, mikołowska Kamionka grała „za miedzą”, w Gliwicach. Rywalem podopiecznych Leszka Latacza był lider – „Nbit”, który był faworytem spotkania. Gospodarze wygrali spotkanie 6:3, ale okazało się, że „nie taki diabeł straszny”... Gdyby przyjezdni zagrali obie części meczu tak jak drugą, to wynik mógłby być korzystniejszy.

W pierwszej odsłonie goście wyszli na parkiet z bojaźnią przed liderem i grali jak sparaliżowani. Gliwiczanie wykorzystali to w stu procentach, strzelając trzy gole oraz „pieczętując słupek i poprzeczkę. Goście na dobrą sprawę mieli tylko jedną okazję do zdobycia bramki.

Zupełnie inny zespół z Mikołowa pojawił się po przerwie. Przyjezdni zaczęli grać z zębem, nie oddawali pola i efekty przyszły bardzo szybko. Najpierw Wojciech Małysa, potem Jacek Janusz pokonali bramkarza Nbitu i Kamionka „złapała” kontakt. Gospodarze odpowiedzieli bramką, ale i gościom na drodze do zdobycia kolejnej stanął słupek. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 6:3 (trzecią bramkę dla Kamionki strzelił Małysa), a podopieczni trenera Latacza mogą być zadowoleni tylko z drugiej połowy.

Nbit Gliwice – Kamionka Mikołów 6:3 (3:0)
Kamionka: Białoń, Karamus – Myłys, Jastrzębski, Skoczykłoda, Janusz, Nowak, Czarnecki, Jasikowski, Lewandowski, Prus, Szostok.
Trener: Leszek Latacz.
Bramki dla Kamionki: Małysa 2, Janusz.


***

Po pierwszej rundzie rozgrywek Kamionka plasuje się na piątym miejscu w tabeli z dorobkiem 16 punktów i stosunkiem bramek 42-40. W 11 meczach mikołowanie wygrali pięć spotkań, jedno zremisowali i sześciokrotnie schodzili z parkietu pokonani. Wznowienie rozgrywek nastąpi 17 stycznia.
Tapi

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search