heading article

Sport

Fatum nad Burzą

Previous Next

Po zakwalifikowaniu się Burzy Borowa Wieś do grupy mistrzowskiej ligi okręgowej podokręgu „Bytom – Zabrze” i wygraniu w niej pierwszego meczu, nad zespołem zawisło prawdziwe „fatum”. Najpierw miesięczna przerwa z powodu pandemii, a potem seria porażek, spowodowana ubytkiem sześciu zawodników z podstawowego składu.

Dwóch wyjechało za granicę z ramach studenckiego „Sokratesa”, czterech „złapało” poważne kontuzje i trzeba grać tymi, którzy jeszcze muszą zdobywać doświadczenie. Dobrze, że awansując do „grupy mistrzowskiej”, zapewniliśmy sobie byt w lidze okręgowej – powiedział trener Burzy, Mateusz Karcz tuż przed rozpoczęciem sobotniego meczu z liderem rozgrywek, Orłem Miedary. Jeszcze nie przebrzmiały te słowa, a już jego zespół doznał kolejnego osłabienia. W drugiej minucie meczu Marcin Pietrz w wyskoku zderzył się głową z rywalem i obaj musieli opuścić boisko. Niestety, zawodnik z Borowej Wsi nie mógł tego zrobić samodzielnie i trzeba było wzywać karetkę Pogotowia Ratunkowego. Jak długo potrwa jego absencja, okaże się po dokładnych badaniach.

To zdarzenie miało wpływ na postawę gospodarzy na murawie. Nie mogli złapać tzw. „rytmu gry” i oddali inicjatywę rywalowi, który to wykorzystał w stu procentach. W dziesiątej minucie Orzeł wyprowadził kontrę, kończąc ją celnym strzałem w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem. Dziesięć minut później, po rzucie rożnym i wybiciu piłki przez gospodarzy, akcja zakończyła się „wrzutką” za plecy obrońców Burzy i skuteczną główką, podwyższającą prowadzenie na 2:0. Po kolejnych czterech minutach Burza przegrywała już 0:3. Po rzucie wolnym, stojący w murze jeden z obrońców gospodarzy zagrał ręką, za co arbiter podyktował karnego, skutecznie zamienionego na trzeciego gola. Tuż przed przerwą gospodarze wypracowali sobie okazję do otwarcia konta bramkowego, ale Zygmunt nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z bramkarzem. Zamiast gola, był tylko rzut rożny.

Po przerwie na murawie niewiele się zmieniło. Gospodarze dalej grali jak w śpiączce, goście podwyższyli na 4:0. I dopiero wtedy miejscowym udało się zapisać gola po stronie zysków, a zrobił to w 60 minucie Wojciech Blaszke. Ale „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Kole3jne dwa „trafienia” były dziełem gości, którzy odnieśli zasłużone zwycięstwo, dopisując do swojego konta trzy punkty, gwarantujące im zachowanie pozycji lidera.

Burza Borowa Wieś – Orzeł Miedary 1:6 (0:3)

Burza: Hajnusz – Rosa, Lein, Solak, Bogdanowicz (85 Zaczek), Pietrz (2 Nierada), Kroczek (78 Cwajna), Dylong (70 Mieszczanin), Łebek, Zygmunt, Blaszke.

Trener: Mateusz Karcz.

Bramka dla Burzy: Blaszke

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search