Wszystkie

Cała prawda o dożywianiu

Rada Ministrów w grudniu ubiegłego roku przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia wieloletniego programu „Pomoc państwa w zakresie dożywiania na lata 2014 – 2020”. Rząd tym samym zdecydował się wydłużyć ten, który działa już od roku 2006. Pomoc przyznawana jest w oparciu o kryteria dochodowe - do 150 proc. kryterium określonego w ustawie o pomocy społecznej. Rada gminy może podjąć uchwałę o jego podwyższeniu.  Miasto chcąc otrzymać środki z budżetu państwa na realizację programu,  musi wyłożyć przynajmniej 40 proc. przewidywanych kosztów. Na uzasadniony wniosek wójta, burmistrza czy prezydenta wojewoda może wyrazić zgodę na zwiększenie dotacji, jednak udział środków własnych gminy nie może wynosić mniej niż 20 proc.

Ten temat poruszaliśmy w lutowym wydaniu „Prawdy” i nie zamierzaliśmy do niego wracać. Okazuje się jednak, że zmusiło nas do tego życie, a raczej koleżanki po fachu. W dwóch tytułach prasowych pojawiły się teksty dotyczące dożywiania dzieci w ramach wspomnianego programu. Autorki obydwu tekstów starały się udowodnić, że Ruda Śląska znalazła się w gronie miast, które jako pierwsze w regionie wprowadziły go w życie. Za to Świętochłowice, cytuję „guzdrały się” lub jak pisze druga pani „są w kropce i należą do miast, które jeszcze na początku kwietnia nie wprowadziły rządowego programu”.  Jest to kompletna nieprawda, wynikająca z czytania z niezrozumieniem lub ze złej woli. Mniejsza jednak o powody, które w tym wypadku zdają się być oczywiste.

Dla autorek obydwu tekstów wprowadzenie programu rządowego jest równoznaczne z przyjęciem uchwały w tej sprawie przez radnych rad gmin. Na tej podstawie udowadniają, że np. Ruda Śląska wcześniej poradziła sobie z problemem niż sąsiednie Świętochłowice, bo radni stosowny dokument przyjęli w lutym podczas gdy ich koledzy z miasta ościennego dopiero 2 kwietnia. To się wprawdzie zgadza, tyle tylko, że w Świętochłowicach  w przeciwieństwie do Rudy Śląskiej, z wprowadzeniem w życie programu dożywiania nie czekano do podjęcia przez radnych uchwały.

- W Świętochłowicach potrzebujące dzieci żywione są w szkołach od początku 2014 roku. Po prostu uruchomione zostały własne środki finansowe, które na tamtą chwilę były zaliczkowane. Włożone w dożywianie pieniądze rozliczone zostaną jako wkład własny po przyjęciu programu i podpisaniu umowy dotacyjnej. W Świętochłowicach od stycznia tego roku żadne dziecko w szkole lub przedszkolu  nie pozostaje głodne – tłumaczy była wiceprezydent Świętochłowic, a obecnie wicemarszałek województwa śląskiego Aleksandra Skowronek.

I to jest cała prawda o dożywianiu dzieci w obydwu miastach. Okazuje się, że dla władz  Rudy Śląskiej, podobnie jak dla autorek wspomnianych artykułów, ważniejszy od posiłków serwowanych głodnym dzieciom jest papier w postaci istotnej skądinąd uchwały. W Świętochłowicach z jej podjęciem nie trzeba się było spieszyć bo potrzebujące dzieci żywione były od stycznia. Młodzi rudzianie pierwszy darmowy posiłek otrzymali natomiast dopiero pod koniec lutego, po decyzji radnych. Jeżeli jednak papier jest ważniejszy od pełnego talerza to z takim argumentem nie warto dyskutować.
(wt)

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search