Wszystkie

Jestem pragmatykiem

Rozmowa z Piotrem Ziencem, jedynym reprezentantem powiatu mikołowskiego w sejmiku województwa śląskiego.

- Z radnymi wojewódzkimi jest podobna sytuacja jak z posłami albo europosłami. Wybiera ich społeczność lokalna, ale później, po objęciu stanowiska,  nie zawsze chcą działać na rzecz swojej małej ojczyzny…
- Mogę mówić tylko za siebie, a nie za wszystkich radnych wojewódzkich, ale nie zgadzam się z taką opinią. Weźmy przykład Śląskiego Ogrodu Botanicznego
w Mikołowie. Nie chcę, oczywiście, przeceniać swojej roli, ale jako radnemu wojewódzkiemu udało mi się przekonać ówczesnego marszalka województwa do uregulowania praw własności pod tę inwestycję. To były skomplikowane sprawy, ponieważ tereny te należały wcześniej do wojska. Nie zanudzając szczegółami -  bez dogrania kwestii własnościowych, mielibyśmy problem z budową mikołowskiego Ogrodu.

- Mówimy o latach 2002 – 2006, wówczas rządził wojewoda Michał Czarski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Posłuchał Pana lewicowy gospodarz województwa?

- To jest kolejny dowód na to, że radny wojewódzki może nie tylko skutecznie lobbować za swoją małą ojczyzna, ale także pokonać rzekome przeszkody polityczne.

- Rzekome?
- Samorząd województwa kieruje się raczej pragmatyzmem, a nie politycznymi układami.  Pomysł był dobry, więc różnice ideowe między PO a SLD zeszły na dalszy plan.

- Też Pan będzie mówił, że różnice ideowe schodzą na dalszy plan, jeżeli władzę w samorządach obejmie PiS? Aktualne sondaże wskazują na taką możliwość.
- Obawiam się, że dojście PiS do władzy może obniżyć jakość rządzenia w samorządach wojewódzkich i lokalnych.

- Dlaczego?
- PiS jest ugrupowaniem o silnie scentralizowanej strukturze. Obawiam się, że po przejęciu władzy przez tę partię, wiele decyzji dotyczących naszego regionu będzie podejmowanych w Warszawie, a nie Katowicach.

- Krytykując PiS, idealizuje Pan PO?
- Nie idealizuję własnej partii. Uważam jedynie, że Platforma reprezentuje bardziej pragmatyczne podejście do problemów. Weźmy przykład ustawy o publicznym transporcie zbiorowym…

- Nawet prezydenci śląskich miast z PO rwali sobie włosy z głowy, bo ta ustawa groziła chaosem komunikacyjnym. Wprowadzono kategorię linii o charakterze wojewódzkim, ale nie poszły za tym pieniądze.
- No właśnie. Był problem, ale został rozwiązany. Gminy nie miały prawnej możliwości finansowania tych linii. Prezydenci i burmistrzowie zwrócili się z tą sprawą do nas, do radnych wojewódzkich. Dzięki naszej interwencji wojewoda i marszałek przygotowali rozwiązania prawne, które umożliwiły przekazanie dotacji dla przedsiębiorstw komunikacyjnych na utrzymanie linii wojewódzkich.

- Domagał się Pan utworzenia wydziału transportu publicznego w Urzędzie Marszałkowskim. Nie było to mnożenie niepotrzebnej biurokracji?
- Dzięki pracy tego wydziału uniknęliśmy chaosu, a autobusy jeżdżą między miastami. Myślę, że ta sprawa była bardzo ważna także dla mieszkańców powiatu mikołowskiego, którzy wiele spraw załatwiają w Katowicach, Tychach, Gliwicach…

-  Po rezygnacji z funkcji wicemarszałka województwa Jerzego Gorzelika, lidera Ruchu Autonomii Śląska, rozpadła się koalicja PO - RAŚ. Stawia to pod znakiem zapytaniem skuteczność obecnego układu władzy w województwie.
- Po odejściu Jerzego Gorzelika, w PO doszło do starcia dwóch opcji. Część moich kolegów uznała, że skoro RAŚ rezygnuje, to ludzi z tego ugrupowania należy pozbawić funkcji i stanowisk. Na szczęście zwyciężyła druga opcja, do której należy, m.in. Tomasz Tomczykiewicz, lider śląskiej Platformy Obywatelskiej, a ja także podzielam jego pogląd. Uważamy, że trzeba uszanować decyzję lidera RAŚ o wyjściu z koalicji, ale jednocześnie nie powinniśmy rezygnować z umiejętności, potencjału i zaangażowaniu ludzi z tego ugrupowania, którzy pracują na rzecz naszego regionu. Na razie opcja współpracy zwycięża. W większości spraw RAŚ głosuje podobnie, jak PO.

- W Mikołowie rośnie w siłę społeczny protest przeciwko budowie kolejnego marketu w centrum miasta. Pan popiera tę inwestycję?
- Podzielam troskę  o los małych i średnich sklepów, które mają duży wpływ na charakter i klimat śródmieścia Mikołowa. Z drugiej jednak strony jestem za swobodą handlu. Nie powinno się blokować wolnorynkowej konkurencji. Pozwólmy samym mieszkańcom podejmować decyzje konsumenckie. Natomiast powołane do tego organy kontrolne powinny ze szczególną uwagą czuwać nad tym, aby sieci handlowe respektowały przepisy polskiego prawa podatkowego. Generalnie ważne jest także, a nie wspomnieliśmy o tym w rozmowie, aby maksymalnie wykorzystywać fundusze unijne i krajowe w gminach naszego powiatu mikołowskiego. Mieszkańcom Mikołowa, Łazisk, Orzesza, Wyr, Gostyni i Onontowic trzeba zapewnić godziwe warunki życia i rozwoju, o co każda władza powinna dbać.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jerzy Filar

 

 

 

 

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search