NASZA POLONIA

Fatum nad Mateuszem Wawocznym

Nad Mateuszem Wawocznym zawisło jakieś fatum. Po kontuzji w meczu kontrolnym z Gwarkiem Ornontowice, przyplątała się kolejna. Tym razem dużo poważniejsza. W 13 minucie meczu Polonii z Pniówkiem Pawłowice, gospodarze wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu, główkował Marek Mazur, a Mateusz postanowił strzelać „przewrotką”. Gola nie zdobył, ale upadł tak fatalnie, że opuścił murawę na noszach.

Diagnoza na gorąco brzmiała: otwarte złamanie kości przedramienia. Po kilkunastu minutach Mateusza do mikołowskiego szpitala odwiozła karetka. Niestety, w szpitalu diagnoza się potwierdziła. Lekarz stwierdził złamanie dwóch kości przedramienia oraz uszkodzenie mięśni. Konieczna była operacja. O godzinie 20.00 Mateusz był już na stole operacyjnym. Operacja była skomplikowana i trwała prawie cztery godziny. Kości zostały złożone, rana zaszyta i teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na zrośnięcie kości. - W tym roku zawisło nade mną jakieś fatum. Najpierw kontuzja podczas sparingu z Gwarkiem, teraz takie paskudne złamanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten sezon mam już „z głowy”. A tak lubię grać. Boiskowe życie jest czasem okrutne - powiedział po operacji zmartwiony Mateusz.

Mateusz, jesteśmy z Tobą! Trzymamy kciuki, życząc szybkiego powrotu do zdrowia i na boisko.

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search