Wszystkie

Skok na działki?

Końcówka ostatniej sesji Rady Miasta w Mikołowie, miała wyjątkowo burzliwy przebieg. Adam Lewandowski, prezes Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Ziemi Mikołowskiej poprosił  burmistrza o wyjaśnienie, jakie ma plany w stosunku do ogródków działkowych w mieście. Marek Balcer, w imieniu swoim oraz radnych zadeklarował, że nie ma zamiaru ruszać mikołowskich ogródków. Trzymamy za słowo.

Pytanie Lewandowskiego było zasadne. Do Stowarzyszenia oraz naszej redakcji nadeszło kilkadziesiąt listów od zaniepokojonych działkowców.
W ich środowisku krąży informacja, że ogródkami interesuje się deweloper. W studium zagospodarowania przestrzennego Mikołowa, ogródki działkowe „Zacisze” sklasyfikowano bowiem, jako tereny budowlano – usługowe. Burmistrz Marek Balcer zadeklarował, że mikołowski samorząd nie zamierza podnieść ręki na ogródki działkowe. To bardzo ważna i cenna deklaracja.

Trzeba jednak pamiętać, że obietnica nie jest jeszcze gwarancją, że tak się faktycznie stanie.

Tym bardziej, że skok na działki prawdopodobnie planuje rząd. Piątego października, w biurze poselskim Izabeli Kloc odbyło się spotkanie z posłem Bartoszem Kownackim z PiS, członkiem sejmowej podkomisji do spraw obywatelskiego projektu ustawy o ogródkach działkowych. Mimo niesprzyjającej pory (sobota, godz.15) sala pękała w szwach. Przyjechali działkowcy z naszego powiatu, a także z Tychów, Bierunia i Katowic. Problem jest poważny. W styczniu przyszłego roku przestaje obowiązywać obecna ustawa o ogródkach działkowych. A Sejm ma problem z uchwaleniem nowego prawa.

Gra toczy się o 250 mld euro, bo na tyle wyceniona jest wartość ziemi, na której znajdują się wszystkie polskie ogródki działkowe.

Do Sejmu wpłynęły w tej sprawie cztery projekty ustawy, w tym jeden obywatelski, podpisany przez 900 tys. osób. Swoją propozycję złożyła także Platforma Obywatelska. Biorąc pod uwagę liczebność tego klubu w Sejmie, projekt PO jest faworytem w tej stawce. Zdaniem innych klubów, byłaby to klęska dla społeczeństwa obywatelskiego i koniec ogródków działkowych. W „ogrodowej” opozycji do PO zawiązała się egzotyczna koalicja złożona z posłów PiS, SLD, PSL i Ruchu Palikota.

- PO nigdy się nie kryła z tym, że tereny gdzie znajdują się ogródki działkowe, są dobrym miejscem pod budowę osiedli mieszkaniowych i marketów – powiedział poseł Kownacki.

Projektem, który gwarantuje obecność ogródków działkowych w pejzażu naszych miast, jest propozycja obywatelska. Teraz jednak gra nie toczy się o to, jaki projekt zwycięży, ale żeby w ogóle uchwalone zostało jakieś prawo. Czasu jest bardzo mało. Projekty wędrują między sejmowymi komisjami i podkomisjami. Głosować musi Sejm, a później Senat. Podpis pod ustawą musi złożyć także prezydent. Z tym wszystkim trzeba zdążyć do stycznia przyszłego roku.

Jeżeli się nie uda, ogródki działkowe przestaną istnieć, jako podmiot prawny.

Zostaną skazane na łaskę samorządów. Zdaniem Kownackiego nie można wykluczyć, że posłom PO o to właśnie chodzi i grają na czas. A czas działa na niekorzyść działkowców, także tych w powiecie mikołowskim. Burmistrz Mikołowa zadeklarował, że nie tknie ogródków. Trudno zresztą, żeby na rok przed wyborami samorządowymi padła inna deklaracja . Działkowcy stanowią prężną, liczną i dobrze zorganizowaną grupę wyborców. Jeżeli jednak właściciele ogródków zostaną pozbawieni silnego zaplecza w postaci ustawy chroniącej ich prawa, wszystko może się zdarzyć. Jeżeli finanse miasta – i nie chodzi tutaj tylko o Mikołów - znajdą się w potrzebie, burmistrz może nie mieć innego wyjścia, jak sprzedać działki, aby ratować budżet. Mikołowscy radni, zamiast udawać oburzonych na Lewandowskiego, powinni się cieszyć, że ktoś chce zająć się tym problemem.

10 października, a więc już po zamknięciu tego numeru gazety, w Warszawie odbędzie się wielka demonstracja działkowców z całej Polski. Wybierają się na nią także przedstawiciele powiatu mikołowskiego.
Jerzy Filar

 

Fragmenty listów, jakie działkowcy nadesłali do naszej redakcji oraz Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Ziemi Mikołowskiej.

- (…)Całe serce, jakie włożyliśmy w dbanie i upiększanie tej działki, to cała nasza radość. Nasza działka jest dla nas, ludzi pracujących, jedynym relaksem i wypoczynkiem, gdzie spotykają się trzy, a nawet cztery pokolenia(…)
 
- (…) Większość z nas, działkowców to mieszkańcy licznych w Mikołowie blokowisk, a ogródek działkowy to dla nas namiastka własnego, przydomowego ogrodu. Czy i tego kawałka zieleni trzeba nas pozbawić, w imię doraźnych interesów finansowych? Temu niewielkiemu skrawkowi ziemi poświęciliśmy nie tylko swój wolny czas i emocje, ale również całe swoje serce, a kwitnące ogrody co roku cieszą oczy i koją duszę, oby jeszcze przez wiele lat. Dlatego nie pozwolimy ich sobie odebrać.

- (…) Posiadam działkę, którą pielęgnuję wraz z rodziną od 30 lat. Pracowałem z żoną przy samych chaszczach i kamieniach, aby doprowadzić działkę do użytku. Teraz z całą rodziną
i wnukami odpoczywamy na działce. Chcemy na stare lata odpoczywać na działce. Trzeba nie mieć serca dla starszych ludzi, aby chcieć zniszczyć im dorobek życia. 

 

Bartosz Kownacki:
Jedynie obywatelski projekt ustawy gwarantuje, że ogródki działkowe nie znikną z pejzażu naszych miast.

Izabela Kloc:
Moje biuro czeka na głosy i opinie ze strony działkowców powiatu mikołowskiego. Jestem w stałym kontakcie z posłem Kownackim.  Za jego pośrednictwem Wasz głos zostanie także usłyszany w Warszawie.

Adam Lewandowski:
Radni i przedstawiciele władz Mikołowa bardzo emocjonalnie zareagowali na moje proste – wydawać by się mogło – pytanie: czy ogródki działkowe w Mikołowie są bezpieczne. Ich nerwowość dopinguje mnie do jeszcze uważniejszego śledzenia sytuacji.

 

 

 

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search