Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 19 lipca 2024 12:05
PRZECZYTAJ!
Reklama

Nic na siłę

Pierwszą rundę rozgrywek czwartej ligi na pozycji lidera kończyła Polonia Łaziska. Zespół, który w poprzednim sezonie utrzymał się rzutem na taśmę, a kilkanaście tygodni później stał się rewelacją tej klasy rozgrywkowej. Za „ojca sukcesu” tej edycji ligi wielu uważa trenera Piotra Mrozka, który w przeszłości wprowadził Polonię do III ligi. Czy historia się powtórzy? Tego nikt nie wie. Nawet sam Piotr Mrozek, z którym rozmawiamy nie tylko na temat awansu, ale także o piłce w Łaziskach Górnych i powiecie mikołowskim.
Nic na siłę

- W trzech kolejkach otwierających rundę wiosenną, Polonia „zaliczyła” już wszystkie możliwe wyniki…

- To chyba normalne. Każdy mecz ma swój scenariusz, swoją otoczkę i w każdym meczu możliwy jest każdy wynik. My podchodziliśmy do tych spotkań tak, żeby je wygrać, ale boisko pokazało co innego. Każdy zdobyty punkt szanujemy, każde doświadczenie zdobyte przez zawodników, kiedyś przyniesie efekty.

- Po pierwszej rundzie wielu kibiców uważa Polonię za głównego kandydata do walki o awans do III ligi. Dla nich strata pięciu punktów w trzech spotkaniach była dużą niespodzianką…

- Ci, którzy uważają nas za głównego kandydata do walki o awans, chyba się nie znają na piłce. Pół roku temu walczyliśmy o pozostanie w czwartej lidze i dobrze, że to się udało osiągnąć. Owszem, zrobiliśmy postęp, rozwijamy się, ale awans już teraz? Wiele klubów „stoi” od nas wyżej finansowo i programowo. My na dzisiaj mamy trochę inne zadania.

- Dobra postawa drużyny w pierwszej rundzie i to co się dzieje wokół stadionu przy ulicy Sportowej, jakby przeczy Pana wypowiedzi…

- Absolutnie nie. To praca na przyszłość. Według mnie są dwie drogi budowania drużyny zdolnej podjąć walkę o wyższe cele. Pierwsza to finansowa. Można zgromadzić środki na odpowiednie transfery i zbudować zespół. Tyle tylko, że po pierwsze dzisiaj zgromadzenie takich środków jest trudne, a po drugie, to działanie bez perspektywy. Zabierając środki, które można przeznaczyć na szkolenie i rozwój młodych zawodników poprzez „wpompowanie” ich w tzw. „armię zaciężną” mas krótki byt. Skończą się pieniądze, skończy się drużyna. Druga droga to zbudowanie systemu szkolenia i wychowanie zawodników w oparciu o środowisko lokalne. Owszem, to też kosztuje i wymaga dłuższego czasu, ale na poziomie przykładowo trzeciej ligi przynosi efekty. Ja jestem zwolennikiem tej drugiej drogi. Stąd też poszerzenie bazy poprzez budowę boiska ze sztuczną nawierzchnią, to nic innego jak budowanie podwalin pod długotrwały i wszechstronny system szkolenia. Dla całego środowiska lokalnego.

- To o co w takim razie gra Polonia?

- Wkrótce upłynie półtora roku, jak wróciłem do środowiska piłkarskiego Polonii. Chciałbym przypomnieć, że jesteśmy zespołem amatorskim i nasza wspólna praca treningowo – szkoleniowa opiera się na zasadach amatorskich. Jestem pełen uznania dla zawodników, którzy poświęcają wolny czas na realizowanie swoich pasji i robią to z pełnym zaangażowaniem. Wzajemnie sobie zaufaliśmy, ustaliliśmy zasady i muszę powiedzieć, że to funkcjonuje. Rozwijamy się, robimy postępy i budujemy fundament pod przyszłość. O co gramy? W sporcie zawsze gra się o zwycięstwo i zwycięstwa nas cieszą. Fajnie jest wygrywać, fajnie być na czele tabeli. Ale jak powiedziałem, w sporcie wszystko jest możliwe i wszystko może się wydarzyć. Tyle, że nie na siłę. Jeśli mamy wejść do trzeciej ligi, to na dłużej. Chcemy zbudować zespół, który jest rozpoznawalny, ma swój styl i model gry. A oparty będzie na zawodnikach, dla których piłka nożna to pasja, a klub, to coś więcej niż budynek czy boisko. Ale też tak szkolić, aby jako drużyna piąć się w górę w piłkarskiej hierarchii oraz wyszkolić zawodników do gry na szczeblu centralnym. Tak jak to miało miejsce kilka lat temu z drużyną Polonii i zawodnikami na przykładzie Dawida Kaszoka czy Patryka Widucha, którzy pograli na szczeblu centralnym, a teraz wrócili do klubu i znów stanowią o sile naszej drużyny.  Być meteorem na jeden sezon, to żadna przyjemność. Być meteorem na jeden sezon, to żadna przyjemność.

- Po pierwszej rundzie na czele tabeli znajdowały się dwa zespoły z powiatu mikołowskiego: Polonia i Gwarek Ornontowice. Czy to oznacza, że w naszym mikroregionie jest potencjał na trzecią ligę? A może stworzyć drużynę z zawodników lokalnych klubów, która mogłaby grać w tej klasie rozgrywkowej?

- Potencjał na pewno jest, ale czy taki zespół można stworzyć, to pytanie nie do mnie. Nie jestem przekonany, czy taki twór mógłby funkcjonować. Osobiście uważam, że kluby funkcjonują w określonych środowiskach z lokalną społecznością. Klubowe fuzje nie kończyły się dobrze i wiele takich przykładów znamy z bliższej lub dalszej historii. Myślę, że kluby naszego powiatu powinny jak najlepiej pracować w swoich środowiskach i objąć szkoleniem jak największą liczbę młodzieży. Efekty przyjdą same. Co innego współpraca przy ewentualnym przechodzenia zawodników z klubu do klubu, ale to zupełnie inny temat.

- Przed nami Święta Wielkanocne. Pańskie życzenia dla kibiców…

- Oprócz tych tradycyjnych, związanych ze zdrowiem i pomyślnością, wszystkim kibicom życzę przede wszystkim pozytywnych emocji. Życzę, aby przychodzili na stadiony i nawet jeśli ich zespół nie odniesie zwycięstwa, zobaczyli na sportowej arenie determinację, zaangażowanie, a także odważną grę ofensywną i wtedy jest szansa że będą się utożsamiać ze swoim klubem.

Z Piotrem Mrozkiem rozmawiał: Tadeusz Piątkowski

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama