Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 15 czerwca 2024 08:35
PRZECZYTAJ!
Reklama

W Sejmie potrzebna jest silna, śląska drużyna

Rozmowa z Julią Kloc-Kondracką, radną Sejmiku Województwa Śląskiego, kandydatką do Sejmu RP.
W Sejmie potrzebna jest silna, śląska drużyna

- Jest Pani radną Sejmiku, managerem w dużej, prywatnej firmie i matką dwójki dzieci. Trudno to wszystko pogodzić? 

- Aktywność publiczna w naszej rodzinie jest genetyczna. Wśród naszych przodków mamy, m.in. Walentego Cieślika, powstańca i posła na Sejm w okresie międzywojennym. Moja mama Izabela jest posłem do Parlamentu Europejskiego. Niedawno mój pięcioletni syn Wojtek zapowiedział, że też będzie europosłem. Na razie tylko młodsza Eliza nie zdradziła swoich życiowych planów. A mówiąc bardziej serio, łączenie aktywności społecznej z pracą na wysokich obrotach i życiem rodzinnym nie jest łatwe, ale możliwe. Trzeba sobie tylko dobrze poukładać priorytety 
i na samej górze umieścić rodzinę.

- Teraz dorzuciła sobie Pani kolejne wyzwanie. Wybory do Sejmu to nie przelewki.

- Wybory do Sejmiku Wojewódzkiego też nie były proste. W 2018 roku zdobyłam ponad 18 tys. głosów, a w pierwszej mojej kadencji, w 2014 roku, niecałe 14 tys. głosów. To są wyniki, których nie osiągnęło wielu posłów do Sejmu. Radnych Sejmiku jest 45, a posłów na Sejm z naszego regionu 55. Oczywiście, trudno porównywać ciężar „gatunkowy” obu izb, ale trudność uzyskania mandatu jest podobny.

- Doświadczenie z Sejmiku przyda się w Warszawie?

- Sejmik jest najlepszą lekcją na temat rzeczywistych problemów i wyzwań przed jakimi stoi nasz region. Wielu kandydatów do Sejmu zapowiada, że będą walczyć o śląskie sprawy, choć tak naprawdę niewiele o nich wiedzą. W Sejmie potrzebna jest silna, śląska drużyna. Dbanie o Śląsk jest korzystne dla całej Polski. Premier Mateusz Morawiecki często powtarza, że bogaty Śląsk to bogata Polska. W tym jednym zdaniu zawarta jest cała mądrość na temat najlepszej strategii rozwojowej dla naszego regionu i całego kraju. Dlatego nie wolno żałować pieniędzy na inwestycje w naszym regionie, ale do tego trzeba przekonać posłów z innych regionów.

- Patrząc z perspektywy Pani doświadczeń dwóch kadencji w Sejmiku Wojewódzkim, jakie jest obecnie najważniejsze wyzwanie dla naszego regionu?

- Zdecydowanie transformacja energetyczno-gospodarcza. Niestety, Zielony Ład stał się karykaturą rozsądnej i racjonalnej polityki klimatycznej, która jest bardzo potrzebna Europie, a zwłaszcza takim regionom jak Śląsk. W tej chwili trudno liczyć, aby Bruksela się opamiętała i przestała niszczyć gospodarkę kolejnymi pakietami nakazów, zakazów, limitów i restrykcji. Mam jednak nadzieję, że po przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, wróci rozsądek i będzie można rozmawiać o transformacji językiem argumentów, a nie ideologicznych sloganów Grety Thunberg i Fransa Timmermansa.

- A jakie jest najważniejsze wyzwanie dla powiatu mikołowskiego? 

- Powiat mikołowski należy do najbardziej dynamicznie rozwijających się części naszego województwa. Przybywa małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Jako jeden z nielicznych w naszym regionie, powiat mikołowski jest na demograficznym plusie. W ciągu ostatniej dekady liczba mieszkańców wzrosła o ponad 10 proc, a średnia wieku jest niższa, niż średnia wojewódzka. Oznacza to, że powiat mikołowski potrzebuje infrastruktury niezbędnej do rozwoju, a w pierwszej kolejności dobrych i bezpiecznych dróg. Będzie to jeden z moich sejmowych priorytetów, a jednocześnie kontynuacja działań podejmowanych w Sejmiku. Cieszę się, że po moich wieloletnich staraniach ruszył długo wyczekiwany przez mieszkańców remont drogi nr 928, z Mikołowa do Kobióra przez Wyry i Gostyń.

- Jeśli się Pani dostanie do Sejmu, to wojujące feministki z lewej strony Pani nie odpuszczą. Lansuje Pani wartości, które przestają być modne we współczesnym świecie. 

- Wartości nigdy nie są modne, bo ich przestrzeganie wymaga trochę odpowiedzialności i życiowej rozwagi. Rodzina nie jest kaprysem, ale fundamentem wszystkiego, co najważniejsze: poczucia własnej wartości i przydatności, empatii, solidarności, miłości. W mediach i tak zwanej przestrzeni publicznej obowiązuje dosyć stereotypowy opis sytuacji polskich kobiet. Feministki i lewicowe aktywistki mają opinię nowoczesnych i poprawnych politycznie, a konserwatystki dostają łatkę zacofanych i nieuświadomionych społecznie. To fałszywy obraz. Jestem kobietą nowoczesną, ale mój sposób postrzegania świata został ukształtowany przez kod kulturowy, na którym zbudowana została nasza cywilizacja. Te wartości sprawdziły się przez dwa tysiące lat i nie ma powodu, aby teraz wywracać świat do góry nogami. Feministki chcą o wszystko walczyć. Ja nie walczę, ale w pełni korzystam z praw jakie daje mi demokratyczne państwo. Nie zamierzam w Sejmie z nikim wojować. W demokracji każdy ma prawo do własnych poglądów, a od ich oceny są wyborcy.

Rozmawiał: Jan Ostoja

Julia Kloc-Kondracka. Od 2014 roku radna Sejmiku Województwa Śląskiego, gdzie pełniła, m.in. funkcję przewodniczącej Komisji Sportu, Turystyki i Rekreacji. Ukończyła filologię germańską na Uniwersytecie Śląskim oraz psychologię zarządzania w Wyższej Szkole Biznesu. Pracuje jako manager w dużej, prywatnej firmie. Zamężna, matka pięcioletniego Wojtka i dwuletniej Elizy, córka Izabeli Kloc, poseł do Parlamentu Europejskiego ze Śląska. 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama