Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 22 kwietnia 2024 22:44
PRZECZYTAJ!
Reklama

Mirosław Duży, starosta Powiatu Mikołowskiego: nie lubię zostawiać niedokończonych spraw

PiS chciał zredukować samorządy do czysto administracyjnej roli, a zarządzanie państwem przenieść na poziom centralny. Rząd Morawieckiego strategię rozwoju Polski oparł na rozdawnictwie, na dosypywaniu pieniędzy w miejscach, gdzie tliło się jakieś zarzewie społecznego niezadowolenia. Największą ofiarą takiej polityki padły samorządy.
Mirosław Duży, starosta Powiatu Mikołowskiego: nie lubię zostawiać niedokończonych spraw

- Niedawno stoczył Pan intensywną „bitwę” o Sejm, by bez dłuższej przerwy rozpocząć kampanię samorządową. Można pozazdrościć kondycji. 

- Ze względu na ducha rywalizacji polityka faktycznie przypomina trochę sport, a prowadzenie kampanii jest dużym wyzwaniem, ale przydało mi się uprawianie tenisa i innych dyscyplin. Nie czuję się wypalony zawodowo, a zdrowie i kondycja - nie zapeszając - jeszcze mi dopisują. Nie wyobrażam sobie życia w bezczynności.

- Sport to także umiejętność godzenia się z porażkami. Osiągnął Pan najlepszy wynik w powiecie mikołowskim, ale okazało się to niewystarczające do zdobycia mandatu posła.

- Fakt, że mimo dobrego wyniku nie zdobyłem mandatu dowodzi jak silną listę miała w wyborach Koalicja Obywatelska. Nie traktuję tego w kategorii porażki, bo polityka jest grą zespołową, a w tym wypadku koalicyjną. Po latach przerwy powiat mikołowski ma swojego posła. Łukasz Osmalak jest podwójnie „naszym” parlamentarzystą. Po pierwsze jest z powiatu mikołowskiego, a druga jego zaleta, to doświadczenie samorządowe. W Sejmie brakuje posłów, którzy znają od podszewki problemy gmin, miast i powiatów.

- Pana przedstawiciele byli na otwarciu biura posła Osmalaka. Na takie imprezy nie chodzi się z pustymi rękami. Co Pan mu podarował?

- Nie byłem osobiście ze względu na zmianę terminu, ale podarowałem posłowi lustro. To prezent praktyczny i symboliczny. Lustro, w życiu i polityce, oznacza czystość intencji.

- Jest Pan liderem powiatowej Platformy Obywatelskiej i członkiem władz regionalnych partii. W rządzie Donalda Tuska są pańscy znajomi. To chyba utrudnia obiektywną ocenę nowych władz.

- Zawsze mówię to co myślę, a zwłaszcza znajomym, nawet jeśli zajmują rządowe stanowiska. Cieszę się, że rządzi nowa koalicja, ale nie dlatego, że tam są moi znajomi, lecz dlatego, iż pojawiła się wreszcie szansa na przywrócenie w Polsce normalności, także jeśli chodzi o wzmocnienie roli samorządów. Mam nadzieję, że premiera i jego ministrów nie trzeba do tego namawiać. Oni wiedzą, że im silniejsze i bardziej samodzielnie są samorządy, tym mniej problemów na głowie mają władze centralne.

- Jako działacz PO nie może Pan mówić inaczej, bo krytyka PiS jest fundamentem waszego programu.

- Nigdy nie krytykowałem PiS tylko dlatego, że jest w kontrze do PO. Na tym polega polityka i demokracja, że różne środowiska ścierają się na programy i wizje rozwoju kraju. Jako starosta staram się uchronić powiat przed wojną „polsko-polską” i chyba mi się to udaje. W Radzie Powiatu zasiadają przedstawiciele pięciu ugrupowań. Wiadomo, że każde z nich ma swoje plany, ambicje, propozycje rozwiązań, ale w najważniejszych sprawach potrafimy wypracować kompromis. Natomiast, jako samorządowiec z bardzo dużym doświadczeniem, uważam że rząd PiS zdegradował rolę gmin i powiatów.

- Wiele powiatowych inwestycji udało się zrealizować dzięki środkom uruchomionym przez rząd Mateusza Morawieckiego.

- Jestem wdzięczny za każdą zewnętrzną złotówkę, która wpłynęła do naszego powiatu co nie zmienia mojej krytycznej oceny „Polskiego Ładu”, który w wykonaniu premiera Morawieckiego przypominał raczej chaos niż ład. Trzeba to sobie powiedzieć wprost - rząd PiS zdestabilizował finanse samorządów. Na miasta, gminy i powiaty nałożono cały pakiet nowych zobowiązań, ale w ślad za tym nie poszły pieniądze. Jesteśmy wdzięczni za dołożenie środków do budowy OPP i innych naszych inwestycji, ale jeśli chodzi o samorządy bilans rządów PiS jest na minusie. Więcej nam zabrano, niż dano. Dlatego oczekuję, że nowy rząd powróci do sytuacji sprzed „Polskiego Ładu”.

- Na czym - pańskim zdaniem - polegała największą uciążliwość „Polskiego Ładu” dla samorządów.

- To nie była uciążliwość, ale szkodliwość. Do samorządów wpływa 9,8 proc. z puli państwowych podatków, ale na poziomie... budżetu z 2020 roku. Po prostu, cztery lata temu PiS „zamroził” kwoty, jakie dostają samorządy. W tym czasie mieliśmy największy od lat skok inflacyjny. Podrożało wszystko: towary, usługi, nośniki energii, pensje. Jedynie pieniądze dla samorządów stały w miejscu. To była polityczna zagrywka. PiS chciał zredukować samorządy do czysto administracyjnej roli, a zarządzanie państwem przenieść na poziom centralny. Nie tylko o to mam pretensje do PiS. Rząd Morawieckiego strategię rozwoju państwa oparł na rozdawnictwie, na dosypywaniu pieniędzy w miejscach, gdzie tliło się jakieś zarzewie społecznego niezadowolenia. Ofiarą takiej polityki padła, m.in. służba zdrowia. Mogę tylko po raz kolejny podziękować naszym burmistrzom i wójtom, że dołożyli w tym roku do utrzymania szpitala powiatowego. Gdyby nie oni, nasza lecznica musiałaby ogłosić upadłość, ponieważ państwo pod rządami PiS nie zaproponowało żadnej, systemowej reformy służby zdrowia. A rozwiązania są proste. Wystarczy znieść limity i zreformować system wycen usług medycznych.

- Generalnie, jak Pan ocenia mijającą kadencję? 

- Obecna kadencja samorządu była najdziwniejszą i najtrudniejszą w historii polskiej demokracji. Taki rollercoaster jeszcze nam się nie przydarzył. Zaczęło się od pandemii, a po dwóch latach lockdownów i restrykcji, kiedy koronawirus zaczął odpuszczać i byliśmy przekonani, że świat wraca do normy, Rosja rozpętała piekło na Ukrainie. Polska jako kraj przyfrontowy najbardziej odczuwa skutki wojny. Siłą rzeczy w tej kadencji wiele spraw poszło nie tak, jak zaplanowaliśmy, co nie oznacza, że nie działo się nic. Mimo zewnętrznych trudności, zrealizowaliśmy albo rozpoczęliśmy wiele inwestycji i przedsięwzięć, które trzeba dokończyć.

- I dlatego będzie się Pan ubiegał ponownie o fotel starosty?

- Tak. Nie lubię zostawiać niedokończonych spraw.

Rozmawiał Jerzy Filar


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
News will be here
Reklama
News will be here
Reklama