Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 19 lipca 2024 10:05
PRZECZYTAJ!
Reklama

Orzeski futbol podnosi się z kolan

Orzeska piłka nożna liczy sobie ponad sto lat, a w końcu XX wieku i na początku obecnego, kojarzona była z MKS-em Sokół. W sezonie 2014/17 Sokół grał jeszcze w lidze okręgowej, by w połowie sezonu 2016/17 po 17 kolejce wycofać się z rozgrywek. Jednak historia (ta piłkarska również) nie znosi próżni, więc w Orzeszu pojawiła się nowa sekcja piłkarska, sygnowana przez KS Niepokorni Orzesze. Początkowo klub zajął się wyłącznie szkoleniem młodzieży, a od sezonu 2020/21 zgłosił do rozgrywek drużynę seniorów. O tej krótkiej historii funkcjonowania sekcji futbolu oraz najbliższych planach rozmawiamy z prezesem „Niepokornych”, Mariuszem Olesiem oraz z wiceprezesem Klubu i trenerem, Mateuszem Bańką.
Orzeski futbol podnosi się z kolan

- Skąd w klubie zajmującym się sportami walki pojawił się pomysł założenia sekcji piłkarskiej?

- To była inicjatywa mieszkańców miasta. W 2017 roku rodzice najmłodszych adeptów futbolu przyszli do klubu, zaproponowali zorganizowanie spotkania z Mateuszem Bańką i podyskutowania na temat utworzenia sekcji piłkarskiej, w której swoje sportowe pasje mogłyby realizować ich pociechy. Widząc tzw. „zapotrzebowanie” na piłkę w mieście, postanowiliśmy spróbować. Pomysł chwycił i sekcja piłkarska stała się faktem.

- Jakie były początki?

- Nie było łatwo. Najszybciej „dorobiliśmy się” zawodników. Chętni do trenowania przyszli sami albo przyprowadzili ich rodzice. Ani się obejrzeliśmy, jak było ich ponad pół setki, wkrótce setka. Wydawało się, że to sielanka. Nic podobnego. Byliśmy klubem z sekcją piłkarską bez boiska. W pierwszym okresie funkcjonowania doprowadziliśmy do stanu używalności boisko w Zawiści i tam trenowaliśmy oraz rozgrywaliśmy swoje mecze. Przez cały czas staraliśmy się o „wejście” na płytę stadionu miejskiego, a później o możliwość administrowania nim.

- W końcu dopięliście swego!

- Zgadza się. Zostaliśmy gospodarzem obiektu, w który trzeba było włożyć ogrom pracy. Murawa wymagała renowacji, nie było szatni, sanitariatów. W przystosowanie obiektu do używalności włożyliśmy spore, żeby nie powiedzieć duże środki, a o pracy nie ma co wspominać. Najważniejsze, że przyniosła efekty.

- No to teraz sielanka!

- Pełna!!! Jak wszystko już funkcjonowało, władze miasta postanowiły nam obiekt odebrać. Na szczęście szybko się z tego wycofały.

- Kibicom z Orzesza marzyła się jednak drużyna seniorów….

- Chcieliśmy ją mieć od początku, ale czekaliśmy na odpowiedni moment. Kiedy w 1920 roku młodzież dorosła do wieku juniora, można było pomyśleć o drużynie seniorów. Wybijający się juniorzy powinni próbować sił w „dorosłej” piłce. Ponieważ w Orzeszu była jeszcze grupa byłych piłkarzy Sokoła, o możliwość gry pytało kilku zawodników niechcianych w okolicznych klubach, zdecydowaliśmy się zgłosić drużynę do rozgrywek w klasie „B”, jako stuprocentowego beniaminka. I w ten sposób wróciliśmy na mapę futbolowej Polski.

- W pierwszym sezonie nie było łatwo!

- Nie było. Z konglomeratu zawodników już doświadczonych z juniorami, piłkarzy o różnych umiejętnościach, trzeba było stworzyć drużynę. A czasu było mało. Skazywany na porażkę zespół, krzepł w trakcie rozgrywek. Wytworzył się trzon drużyny, szukaliśmy uzupełnień i w końcu zaczęliśmy zbierać efekty. Skończyliśmy rozgrywki na ósmym miejscu i co najważniejsze – zdobyliśmy doświadczenie.

- W czwartym sezonie startów staliście się zespołem, z którym musi się liczyć każdy. Na półmetku rozgrywek plasujecie się na ósmym miejscu z 20 punktami i bilansem sześciu zwycięstw, dwóch remisów oraz sześciu porażek.

- Liczyliśmy na więcej. Gdyby nie trzy „wpadki”, bylibyśmy na piątym miejscu, a to był nasz cel.

- Jakie plany na rundę wiosenną?

- Po pierwszej rundzie rozgrywek, zgłosiliśmy się do rozgrywek knurowskiej ligi halowej, by zachować pełną aktywność w okresie zimowym. W tych rozgrywkach walczymy o podium. Do „dużej” piłki wróciliśmy w lutym. Trenujemy solidnie, na początku marca rozgrywamy pierwszy sparing w Dębieńsku. Kadra liczy 18 zawodników: Tomasz Leszczyński, Krzysztof Lepich, Wojciech Kasprowski, Kamil Suchan, Mateusz Schier, Paweł Golba, Karol Ziemnicki, Kacper Korzeniowski, Roman Mukhomedzianov, Ruslan Bdzhola, Dawid Baranowski, Paweł Spiszak, Cezary Szymura, Szymon Cembrzyński, Mateusz Witek, Nikodem Dykowski, Kamil Marek, Mateusz Czylok, Mateusz Holek, Marek Syposz, Marcin Skibiński. Na co liczymy? Na miejsce w górnej połówce tabeli – to plan minimum, a maksimum, to miejsce w pierwszej piątce, dające możliwość gry w barażach o klasę „A”.

- Efekty waszej pracy od 2017 roku?

- Najważniejszy to ten dający młodym ludziom możliwość ruchowego „wycia się” podczas treningów. Bez względu na to, czy zostaną piłkarzami, czy nie. Efekty sportowe? Dwóch naszych wychowanków gra w czwartej lidze w drużynach naszego powiatu, siedmiu jest w kadrze zespołu seniorów, dwóch siedemnastolatków jedzie na Cypr (wraz z jadącym tam na zgrupowanie zespołem młodzieżowym) na testy do drużyny drugoligowej. Jeśli nic nie zakłóci naszej pracy, w kolejnych latach widocznych efektów będzie coraz więcej. Te dotychczasowe świadczą o tym, że po chwilowej zapaści, orzeski futbol podnosi się z kolan.

Tadeusz Piątkowski


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama