Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 25 maja 2024 16:15
PRZECZYTAJ!
Reklama

Za „moich” czasów, w samorządzie nie było takich podziałów

Rozmowa z Izabelą Kloc, posłem do Parlamentu Europejskiego.
Za „moich” czasów, w samorządzie nie było takich podziałów

- Karierę polityczną zaczynała Pani od sejmiku śląskiego i rady powiatu pszczyńskiego. Jest jakaś różnica w samorządzie lokalnym między wtedy a dziś?

- Jest i to ogromna. W tamtym okresie w samorządzie nie było aż takich podziałów. Oczywiście, każdy miał swoje poglądy, bo przecież na tym polega demokracja, aby się konstruktywnie spierać. Natomiast nie było takiej wrogości, zapiekłości i zaciętości. Nie wiedzieliśmy co to jest hejt i to nie tylko z tego powodu, że nie było mediów społecznościowych. Wtedy potrafiliśmy rozmawiać z sobą i dogadywać się w sprawach ważnych. Teraz, ta zdolność do dialogu zanika. Polityka ośmiu gwiazdek zastąpiła merytoryczną debatę. Niestety, to zdziczenie politycznych obyczajów zainfekowało także samorządy, a przynajmniej niektóre.

- Które?

- Chociażby mikołowski. Wszyscy pamiętamy okoliczności wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Rynku w Mikołowie. Burmistrz Stanisław Piechula nie zachował się wówczas jak prawdziwy śląski gospodarz, zagłuszał wystąpienie Premiera, biegał po Rynku z jakąś tablicą, którą chciał wręczyć szefowi rządu. Miał pretensje i zastrzeżenia, między innymi do CPK i zasad finansowania samorządów. Przecież obaj panowie mogli się spotkać, nawet na neutralnym gruncie, w moim biurze. Być może z takiej rozmowy wynikłyby jakieś konkrety. Premier Morawiecki jest człowiekiem rzeczowym i nie kieruje się emocjami, ale argumentami. Można go przekonać, jeśli ma się rację. Burmistrz wybrał jednak drogę konfrontacji i politycznego spektaklu. W czasach, kiedy ja działałam w samorządzie nikomu nie przyszłoby do głowy, aby tak potraktować Premiera Polski.

- Rządy Mateusza Morawieckiego pozostawiły jednak wiele inwestycji w ramach rządowych programów także w Mikołowie. Ile środków dostał powiat mikołowski?

- W ramach rządowych programów inwestycyjnych i społecznych do powiatu mikołowskiego trafiło w ostatnich latach prawie miliard złotych. Można nie lubić premiera Morawieckiego, ale trzeba docenić to, co zrobił dla samorządów w czasie najtrudniejszej kadencji w historii demokratycznej Polski. Z powodu pandemii, wojny, kryzysu energetycznego i inflacji, samorządom groziła zapaść, ale przetrwały ten ciężki czas dzięki rządowym programom, które napędzały i wciąż napędzają lokalną koniunkturę. Proszę rozejrzeć się po powiecie mikołowskim. Nowa siedziba Ogniska Pracy Pozaszkolnej, rewitalizacja osiedla Mickiewicza w Mikołowie, centrum kulturalne w Ornontowicach, nowe przedszkole przy SP12 w Orzeszu, żłobek w Łaziskach Górnych, termomodernizacja biblioteki w Wyrach. Lista tych inwestycji jest bardzo długa i zróżnicowana, ale łączy je jedno - nigdy by nie powstały, gdyby nie rządowe programy wsparcia.

- Teraz, w czasie kampanii wyborczej wielu samorządowców chwali się swoim zaangażowaniem przy pozyskiwaniu środków na te inwestycje.

- To jest temat na osobny artykuł. Wielu samorządowców przez osiem lat atakowało PiS, ale kiedy nadeszły wybory, programy rządowe premiera Morawieckiego spadły im jak z nieba, bo mogli sobie przypisać cudze zasługi i zamaskować swoją bierność i brak kompetencji. Rozmawiam z wyborcami i ludzie widzą ten fałsz.

- Kto decydował o wyborze konkretnych zadań do dofinansowania.

- Mechanizm wyboru inwestycji był dosyć skomplikowany. Najpierw premier Morawiecki inicjował rządowy program i wyznaczał pulę środków. Później, po konsultacjach z wojewodami, decydowano o podziale pieniędzy na poszczególne regiony. Na to, które gminy i na jakie inwestycje otrzymywały wsparcie wpływ miały między innymi rekomendacje europosłów, posłów i samorządowców. Oczywiście trzeba było spełnić wszystkie warunki przydzielania dotacji. Osobiście angażowałam się w ten proces, zależało mi, by jak najwięcej środków wpłynęło do naszego okręgu. W powiecie mikołowskim premier Morawiecki mnie poprosił o radę w kwestii dysponowania środkami, ale zanim wydałam swoje rekomendacje pytałam o zdanie samorządowców i działaczy społecznych. O opinię prosiłam nie tylko radnych z mojego środowiska politycznego, ale wszystkich, którzy chcieli ze mną rozmawiać. A przypominam sobie, gdy Burmistrz Piechula kpił z pierwszych czeków inwestycyjnych, które przekazywaliśmy w powiecie mikołowskim w 2020 roku.

- Wspomniała Pani wcześniej o CPK. Ostatnio, w mikołowskich portalach społecznościowych znów jest sporo krytyki wobec tej inwestycji.

- Tylko dlaczego krytykowani są działacze PiS? Przecież od kilku miesięcy rządzi koalicja, która obiecała mieszkańcom powiatu mikołowskiego, że tędy nie pójdzie kolej dużych prędkości. Czyżby rząd premiera Tuska okazał się niewiarygodny w tej sprawie? Wciąż słyszymy, że prowadzony jest audyt tej inwestycji, ale dlaczego nikt nie pamięta o obietnicach złożonych mieszkańcom powiatu mikołowskiego? Moim zdaniem budowa centralnego lotniska i towarzysząca mu infrastruktura kolejowa jest inwestycją o najwyższym znaczeniu gospodarczym, infrastrukturalnym, rozwojowym i obronnym. Byłam też zwolenniczką, aby kolej dużych prędkości ominęła powiat mikołowski i została wytyczona - jak proponowała kiedyś wójt Wyr Barbara Prasoł - przez lasy kobiórskie i pszczyńskie. Być może udałoby się to osiągnąć na drodze rozmów ze stroną rządową, ale część samorządowców wybrała drogę widowiskowych i medialnych protestów, które nigdy nie pomagają w negocjacjach.  

- W rodzinie Kloc wyborcza gorączka trwa chyba na całego. Pani szykuje się do czerwcowych wyborów do Parlamentu Europejskiego, a córka Julia walczy teraz o mandat do sejmiku. 

- Julia walczy nie tylko o mandat. Niestety, złamała nogę i zamiast biegać z ulotkami, kuśtyka o kulach. Ale takie jest życie. Jestem przekonana, że Julia sobie poradzi, ponieważ mimo młodego wieku jest doświadczoną radną o dziesięcioletnim stażu. Potrafi działać konsyliacyjnie, bez zacietrzewienia, pogodnie, z uśmiechem na ustach. Nigdy nie sądziłam, że będzie tak skuteczna w sejmiku. Przebudowa drogi wojewódzkiej Mikołów - Kobiór, o którą mocno zabiegali samorządowcy z Wyr i Gostyni jest dziś faktem. Ale to, że Julii udało się do tej inwestycji przekonać marszałka i cały sejmik jest jej osobistym sukcesem. Mamy obie nadzieję, że droga będzie dobrze służyć  wszystkim użytkownikom. Julia sporo zrobiła dla regionu, w tym także dla powiatu mikołowskiego, a myślę, że zrobi jeszcze więcej. Mieszkańcy, jeśli jej dalej zaufają, na pewno będą z niej mieli pożytek.

- Komu kibicuje Pani w wyborach na burmistrza Mikołowa? 

- Myślę, że odpowiedź może być tylko jedna. Mikołów potrzebuje spokoju, a nie jątrzenia i fajerwerków politycznych. Potrzebuje nowego spojrzenia, świeżego oddechu i pięknego uśmiechu. Mieszkańcy wybiorą! 

Rozmawiał Jan Ostoja


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama