Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 8 stycznia 2026 16:10
PRZECZYTAJ!
Reklama

Szóste Mistrzostwa Świata Joanny Brehmer

14 grudnia ubiegłego roku w Rotterdamie zakończyły się Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej kobiet. Po raz szósty na seniorskim championacie Delegatem IHF (Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej) była mikołowianka – Joanna Brehmer, z którą rozmawiamy o kulisach tej imprezy.
Szóste Mistrzostwa Świata Joanny Brehmer

Nasza Gazeta: Wygląda na to, że jesteś obowiązkowym „ogniwem” handballowych mistrzostw globu?

Joanna Brehmer: To bardzo miłe słowa, ale patrzę na to z dużym dystansem. Mistrzostwa świata w piłce ręcznej to efekt pracy ogromnego zespołu ludzi i żadna osoba nie jest tu niezastąpiona. Staram się po prostu jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki i dokładać swoją cegiełkę do wydarzenia, które ma ogromne znaczenie dla zawodników, kibiców i całej dyscypliny. Jeśli moja praca pomaga w tym, by turniej przebiegał sprawnie i był pozytywnie odbierany na całym świecie, to jest to dla mnie największa satysfakcja.

O imprezie męskiej rozmawialiśmy rok temu. Czy w porównaniu do tamtych mistrzostw w zakresie obowiązków „delegatów” coś się zmieniło?

W zakresie obowiązków pracy delegatów zasadniczo nic się nie zmieniło – zarówno podczas męskich, jak i żeńskich mistrzostw świata są one takie same. Do każdej imprezy podchodzimy w identyczny sposób: z dużym zaangażowaniem, pełnym profesjonalizmem i nastawieniem na ciągły rozwój własnych kompetencji. Niezależnie od tego, czy pracujemy przy turnieju męskim czy żeńskim, mamy świadomość, że to my w pewnym sensie „sprzedajemy” naszą dyscyplinę światu. Od jakości naszej pracy w dużej mierze zależy, jak piłka ręczna jest postrzegana przez zawodników, kibiców, media i partnerów, dlatego odpowiedzialność, jaka na nas spoczywa, jest naprawdę ogromna.

Rok temu jako w imprezie męskiej byłaś mocno zapracowana. Czy impreza płci pięknej dala Ci trochę luzu?

Nie ma tu mowy o większym luzie. Każdy dzień jest bardzo dokładnie zaplanowany od świtu do zmierzchu, a czasem nawet dłużej. Mecze odbywają się codziennie, a wraz z nimi dochodzi cała masa obowiązków organizacyjnych, koordynacyjnych i kontrolnych. Niezależnie od tego, czy są to mistrzostwa męskie czy żeńskie, intensywność pracy pozostaje na bardzo podobnym, wysokim poziomie i wymaga pełnej koncentracji przez cały czas trwania turnieju.

W mistrzostwach startowała reprezentacja Polski, zajmując 11 miejsce. Czy w kuluarach imprezy były jakieś echa występu Biało-czerwonych?

Nie chciałabym oceniać występu reprezentacji Polski, bo nie widziałam żadnego meczu na żywo. Pracowałam przy innych grupach i w innych miastach, więc byłam skupiona przede wszystkim na swoich obowiązkach organizacyjnych. Z tego, co wszyscy wiemy, Biało-czerwone trafiły jednak na bardzo mocnych rywali, takich jak Holandia czy Francja, co z pewnością miało duży wpływ na końcowy rezultat turnieju.

Po latach niebytu na imprezach rangi mistrzowskiej, zobaczyliśmy polską parę Michał Fabryczny – Jakub Rawicki. Jak wypadła?

Tutaj muszę przyznać, że była to dla mnie najważniejsza rzecz podczas całego turnieju. Jako szefowa sędziów w Polsce ogromnie się cieszę, że po 16 latach przerwy znów mieliśmy polską parę sędziowską na imprezie rangi mistrzowskiej. Michał Fabryczny i Jakub Rawicki poradzili sobie bardzo dobrze, a dodatkowo mieli okazję pracować z niezwykle doświadczonymi sędziami, co na pewno zaprocentuje w przyszłości. Ich występ oceniam bardzo pozytywnie i wierzę, że to ważny krok dla rozwoju polskiego sędziowania.

Nadmienię tylko, że od niedawna Jakub Rawicki jest również mieszkańcem Mikołowa, więc zaczynamy mieć tutaj coraz mocniejszą, międzynarodową „brygadę”. To dodatkowy powód do dumy i dowód na to, że także na poziomie lokalnym możemy mówić o realnym udziale w wydarzeniach najwyższej rangi światowej.

Pozostańmy przy sędziach, O faulach ataku, ocenie gry obronnej na skrzydłach czy błędach kroków nie będę pytał. Pojawiły się nowe problemy związane z interpretacją niektórych zagrań, wskazujące na to, że niektórzy sędziowie nigdy nie byli zawodnikami. Oto jeden z przykładów: oglądaliśmy takie akcje, gdzie za przypadkowa dotknięcie zawodniczki rzucającej i nie mające żadnego wpływ na skuteczność rzutu, sędziowie dyktowali karnego, a przy niecelnym podaniu z wiszącą na ręce podającej obrończynią, gwizdki milczały, pozwalając drużynie przeciwnej wyprowadzić kontrę. Taka interpretacja wskazuje na to, że arbiter „nie czuje” gry. Wiesz, bo grałaś...

Interpretacja przepisów w piłce ręcznej jest bardzo trudna i mam pełną świadomość, że często budzi wiele kontrowersji oraz niezrozumienia wśród kibiców. Sędziowie jeszcze przed mistrzostwami przechodzą kilkudniowe, bardzo intensywne szkolenia, podczas których analizuje się sytuacje meczowe dosłownie na czynniki pierwsze, ustala wspólne kryteria i oczekiwany sposób reagowania w konkretnych sytuacjach.

Oczywiście żadna interpretacja nie będzie w stu procentach jednoznaczna dla wszystkich, bo piłka ręczna to gra dynamiczna, pełna kontaktu i decyzji podejmowanych w ułamku sekundy. Rolą arbitrów jest stosowanie obowiązujących wytycznych w jak najbardziej spójny sposób, a rolą struktur sędziowskich – ciągła edukacja, analiza i korygowanie tych decyzji, aby „czucie gry” szło w parze z literą przepisów.

A może Federacja powinna pomyśleć o rozszerzeniu systemu VAR? W tej chwili piłka ręczna pozostaje w tyle za pozostałymi grami zespołowymi.

Oczywiście VR (Video Replay) jest bardzo pomocnym narzędziem, ale nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z interpretacją gry. Trzeba pamiętać, że w piłce ręcznej wiele decyzji dotyczy dynamiki, intensywności kontaktu czy „czucia” sytuacji, czego żadna technologia nie jest w stanie w pełni zastąpić.

Jednocześnie warto podkreślić, że także w piłce ręcznej wprowadzane są nowe rozwiązania technologiczne. Testowane i wykorzystywane są m.in. nagrania z kamer, które sędziowie mają założone na sobie, a po użyciu VR publiczność jest informowana nie tylko o samej decyzji, ale również o przepisie, na podstawie którego została ona podjęta. Federacja próbuje różnych rozwiązań, by zwiększyć transparentność i lepiej przybliżyć tę dyscyplinę kibicom. To proces, który wymaga czasu, ale zdecydowanie zmierza w dobrym kierunku.

Nie chciałabym doczekać czasów, w których technologia całkowicie zastąpi pracę sędziów. Błędy arbitrów były, są i zawsze będą elementem gry – tak samo jak błędy zawodników czy trenerów. Sport żyje emocjami, a jeśli spróbujemy wszystko „wygładzić” i podporządkować maszynom, to istnieje ryzyko, że te emocje po prostu znikną, a wraz z nimi wyjątkowy charakter piłki ręcznej.

Technologia powinna być wsparciem, a nie celem samym w sobie. Ma pomagać w kluczowych, trudnych sytuacjach i zwiększać poczucie sprawiedliwości, ale nie odbierać sędziom odpowiedzialności ani kibicom prawa do przeżywania meczu razem z jego naturalnymi zwrotami akcji. Dla mnie najważniejsze jest zachowanie równowagi między rozwojem nowoczesnych narzędzi a „ludzką” stroną sportu – bo to ona sprawia, że ta dyscyplina jest tak fascynująca.

W grudniu rozgrywane będą Mistrzostwa Europy kobiet, których współgospodarzem będzie Polska. Czy zobaczymy Cię na tej imprezie?

Na pewno będę na tej imprezie… możliwości mam wiele! Zarówno pod kątem pracy w swoich kompetencjach jako delegat, jak i jako członkini zarządu ZPRP. Chcę aktywnie wspierać ten turniej i pomagać w jego sprawnym przebiegu – od organizacji, przez koordynację pracy sędziów. Myślę, że rola aktywnego działacza to nie tylko dbanie o formalności, ale też inicjowanie rozwiązań, które sprawiają, że impreza staje się naprawdę dopracowana i dobrze odbierana przez wszystkich uczestników. Chcę, aby Polska pokazując swoją gościnność i profesjonalizm, pozostawiła trwałe, pozytywne wrażenie na całym środowisku piłki ręcznej.

Dla mnie bardzo ważne jest, aby podczas tej imprezy powołani zostali do pracy polscy sędziowie, bo to bezpośrednio wpływa na rozwój naszego środowiska. W przypadku Euro kobiet mamy dwie świetne możliwości: parę sióstr Lesiak – Lidacka, które już dwukrotnie uczestniczyły w imprezach tej rangi, oraz Michała i Jakuba, którzy zdobywali doświadczenie na arenie światowej. Jako szefowa sędziów moim celem jest nie tylko dbanie o prawidłowy przebieg meczów, ale również promowanie i wspieranie naszego środowiska – pokazanie, że polscy sędziowie mają wysokie kompetencje i są gotowi do pracy na najwyższym poziomie międzynarodowym. To ważne zarówno dla rozwoju zawodowego samych arbitrów, jak i dla prestiżu polskiej piłki ręcznej.

Zatem do zobaczenia w grudniu na arenach europejskiego championatu!

Tadeusz Piątkowski



Podziel się
Oceń

Komentarze

PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama