Mikołów, Łaziska Górne i Wyry, jako członkowie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii należą do szerszej grupy inicjatywnej, która chce zbudować na terenie GZM spalarnię śmieci. Warto zaznaczyć, że jest to określenie popularne choć nieco mylące. Z kolei prawidłowo nazwa - „instalacja termicznego przekształcania odpadów komunalnych” brzmi niezrozumiale. Chodzi po prostu o fabrykę ciepła i prądu, gdzie wsadem są odpady komunalne. Jest to już kolejne podejście GZM. Wcześniejsze próby zbudowania „spalarni” rozbijały się o przeszkody organizacyjne, polityczne i ambicjonalne niektórych samorządowców. Być może teraz pójdzie lepiej, choć na pewno nie szybko. Niestety, Metropolia strukturą i sposobem działania przypomina trochę Unię Europejską. Procesy decyzyjne trwają latami i wymagają masy uzgodnień finansowych oraz administracyjnych. W tym roku ma zostać podpisana umowa z doradcą ekonomicznym, technicznym i prawnym dla tego przedsięwzięcia.
Na razie władze GZM nawet nie mówią, kiedy mogłaby ruszyć budowa i ile miałaby potrwać.
Orzesze i Ornontowice nie mają takich problemów. Obie gminy nie należą do GZM, ale ich potencjał jest zbyt mały, aby samodzielnie mogły się porwać na taką inwestycję. Tymczasem we Włocławku kombinowali krótko, ale intensywnie i treściwie. Powstające tam Centrum Energii dołączy do 11 instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych działających obecnie w Polsce. Zakład będzie przetwarzać 90 tys. ton odpadów komunalnych, nienadających się do recyklingu, dzięki czemu wyprodukuje około 700 tys. GJ ciepła, które w całości trafi do miejskiej sieci i zabezpieczy w 100 proc. tzw. podstawę ciepłowniczą miasta.
To nie jedyna korzyść.
- Bardzo ważne było dla mnie, żeby nowy inwestor, duża międzynarodowa grupa, stał się aktywnym uczestnikiem naszej społeczności lokalnej. Taka inwestycja oznacza nie tylko niezwykle ważny krok w stronę dekarbonizacji Włocławka i okolic, ale przede wszystkim nowe miejsca pracy, a także opłaty i podatki, które trafiają do budżetu miasta - mówił na konferencji prasowej prezydent Włocławka Krzysztof Kukucki.
Inwestycję realizuje firma PreZero Polska, a budowa potrwa trzy lata i zostanie ukończona jeszcze w tej kadencji. Obecny prezydent wygraną w kolejnych wyborach samorządowych ma jak w banku.
Piszemy o tym z nieskrywaną zazdrością.
Skoro we Włocławku udają się takie przedsięwzięcia, to dlaczego nie u nas? Być może jest już za późno ze względu na zobowiązania gmin należących do GZM. Mikołów, Łaziska Górne i Wyry muszą realizować wolę Metropolii, choć w przypadku tak dużych inwestycji nie będą miały za dużo do powiedzenia. Podobnie jak w Unii Europejskiej, decydujący głos należy do największych. Integracja z GZM na pewno jest ważna, choć szkoda, że nasze gminy nie realizują wspólnych przedsięwzięć, które wzmacniałyby nie tylko regionalne, ale także lokalne więzi. Powiatowa „spalarnia” obsługująca Łaziska Górne, Mikołów, Ornontowice, Orzesze i Wyry, rozwiązałaby nie tylko problem z odpadami, ale dałaby Polsce sygnał, że powiat ziemski to nie tylko twór administracyjny, ale także wspólnota tworząca trwałe więzi gospodarcze.







Komentarze